Drogie budżetówki z Francji

Peugeot_301_1.6_HDi_Allure_2014_(14194363316)[1]

Peugeot 301

Citroen C-Elysee i Peugeot 301 to bliźniacze auta z tego samego koncernu. Są to klasyczne sedany o niewielkich rozmiarach. Według mnie mają one na cel zarobkowy, ponieważ za cenę prawie 50 tys. otrzymujemy samochód w przeciętnym wyposażeniu, średnio bezpieczny i przeciętnie wykonany. Za konkurencyjną, a nawet niższą cenę otrzymamy lepiej wyposażony model np. Skodę Rapid liftback. Dlaczego tak jest?

Citroen_C-Elysee_1.6i_2013[1]

Citroen C-Elysee

Prawda w niektórych przypadkach boli, a w przypadku całego koncernu PSA niektóre samochody to pomyłka. Tak krytycznie nie trzeba wypowiadać się może co do opisywanych aut, ale furory to one nie robią i robić nie będą ponieważ to ani nie są typowe budżetówki, ani nie samochody w których czuć wyraźną przyjemność chociażby z siedzenia w kabinie. Cena pasuje do porządnego kompaktu, a niestety moja opinia jest prosta, że całokształt powinien być za cenę auta budżetowego i dopiero wtedy mogłoby przyciągnąć więcej klientów, a może i nawet osiągnąć sukces.

Zacznijmy od początku. Z zewnątrz nie ma szału. Proste kształty niewielkiego sedana nie rzucają się w oczy, ale znający się na rzeczy odnajdą francuską nutę w stylu. Czy pozytywną? Oceńcie sami. Wewnątrz widać na czym oszczędzono. Deska rozdzielcza wygląda po prostu biednie. W podstawowej wersji za 42 tys. złotych, oj, no dobrze nie jest. Zaślepka i trzy pokrętła, dają wrażenie auta sprzed jakiś 20 lat. Do tego tapicerka tylko ciemna, bez nawet możliwości dopłaty za zamianę na jaśniejszą, darmową w dwóch wyższych wersjach wyposażeniowych. Niestety, tutaj też dość pusto, na środku dochodzi radyjko (hura), a silnik ten sam. 1.2 PureTech 82 KM to raczej słabiak i zdaje mi się, że na dłuższą metę przejażdżkę na lawecie właściciele mają gwarantowaną. Ogółem tylko trzy silniki, przypasowane na siłę do każdej z wersji byleby się opłacało nie każdemu się spodoba. I topowa wersja 1.6 VTi 115 KM, raczej wystarczy na dobre osiągi dla ważącego tonę samochodu, ale występuje tylko w topowej wersji wyposażenia. Koszt: 58 tys. zł. Wychodzi na to, że co każdą wersję wyposażenia dochodzi średnio 8 tysięcy. A za co? No właśnie, za co.

 

 

 

Rocznica bloga!

banner-1193251_960_720[1]Dokładnie 7 maja 2015 roku powstał pierwszy wpis tematyczny o Hondzie Shuttle. Wtedy zafascynowany nowym wyzwaniem pisałem szybko, inaczej niż teraz kiedy podchodzę do wszystkiego na spokojnie. Nie szukam pomysłów na siłę i nigdy nie zaprzestanę swojego stylu pisania, którego uważam, że takowy jest. Na początku nie miałem tyle pomysłów na bloga i skupiałem się na premierach i nowościach rynku. Stąd nazwa Premiere cars, którą może ktoś jeszcze pamiętać. Przyznam szczerze, że nie mam pomysłu na jakąś fajną nazwę bloga, a ta jest już trzecia. Przez jakiś miesiąc ta strona nosiła nazwę Porozmawiajmy o motoryzacji, jednak nie przypadła mi do gustu. Obecnie nie wiem czy ta zostanie na zawsze, ponieważ mam jeszcze kilka pomysłów np. Ekspress- moto, czy coś w tym rodzaju. Jeżeli macie jakieś o tym zdanie, albo pomysł możecie napisać w komentarzu. Później wpadałem na nowe pomysły np. serie używanych, która osiągnęła chyba największą popularnością. Piszę także o informacjach z dróg (ostatni wpis o majówce) oraz moją ulubioną serię Car of the Year w której opisuje zwycięzców tego plebiscytu. Ostatnio pojawił się pierwszy film, z wypadku na obwodnicy, którym chciałem udowodnić poprzedni wpis o niebezpieczeństwach związanych z tirami. Od kilku miesięcy ten blog jest zarejestrowany w serwisie zblogowani.pl, gdzie zacząłem jeszcze z nazwą Premiere cars. Profil liczył sobie ok 500 odsłon wszystkich wpisów, dlatego szkoda mi było go usuwać, a musiałem to zrobić, ze względu na zmianę nazwy. Zapraszam do obserwacji mojego profilu, w który możecie wejść poprzez banner na stronie głównej.

Przez rok blog zaliczył ponad 1000 odsłon, co może nie jest wielkim sukcesem, ale to  jak najbardziej mnie cieszy:) Szczerze powiem, że komentarze niezmiernie mnie ciszą i dodają mi energii do działania. Nie chodzi mi o same superlatywy, czy potwierdzenia moich słów. Krytyka, dyskusja to także ważne rzeczy, a ta drugą chciałbym rozwinąć na blogu.

Ja sam będę starał się rozwijać i regularnie wstawiać nowe wpisy. Mój blog jest dla tych, którzy po ciężkim dniu pracy chcą przeczytać coś ciekawego, a jeżeli to coś ciekawego jest dla Ciebie motoryzacją, zapraszam do mnie na miły wieczór. Wpisy od 19:30. Zapraszam do dalszego czytania!

Motoryzacja + blog = PASJA

 

Się roi od crossoverów

Około roku 2005 producenci zaczęli łączyć zalety miejskiego kompaktu z cechami terenowego auta. Na premierach takich modeli zaskoczenie i na pewno nie wielu obserwatorów motoryzacji wierzyło w sukces takiego auta. Jednak po kilku latach powalająco wysokiej sprzedaży niedowiarkom pewnie szczęka opadła ze zdumienia. Przykładowo Nissan Qashqai w pierwszej odsłonie zdobył tak duże zainteresowanie jakiego nikt się nie spodziewał. Po kilku takich przypadkach aż do teraz coraz więcej aut miejskich, kompaktów jest przerabianych w wysoko postawione na kołach, przebrane w strój terenówki auto. Jak nie crossover to SUV. Z Espace’a zrobili crossovera, a podobno nawet Citroen C4 ma w następnej generacji wystąpić w przebraniu kiczowatej terenówki. Nie skrytykuje nigdy tych modeli co powstają w celu bycia takim autem, ale jestem zdecydowanie przeciwny temu, żeby normalne cieszący się powodzeniem model musi się stać crossoverem lub SUV-em, bo tak każą trendy.

Cieszę się jednak, że powstają nowe Porsche z tej rodziny, że rozwija się gama Q u Audi i X w BMW. Jednak, czy nie uważacie, że trochę tego jest za dużo? Napiszcie co uważacie.

Wejdź na główną stronę i poczytaj jeszcze trochę!

 

 

Mercedes klasy S , jako Samochód roku 1974

Jak wyglądał luksus w latach siedemdziesiątych? I czy w motoryzacji coś takiego istniało? Ależ oczywiście, że tak! W Mercedesie od zawsze króluje klasa S. Przetrwała dużo, bo jest z nami od początków XX wieku. W końcu po zmienieniu stylistyki na bardziej kwadratową, zresztą jak każdy producent, klasa S doczekała się zwycięstwa jako najlepsze auto w plebiscycie Car of the Year. Jest to chyba jedyny wygrany model klasy wyższej w owym plebiscycie oraz jedyny Mercedes, który od początku działania plebiscytu został oceniony najwyżej.

Mercedes-Benz_W116_front_20080424[1]Podium w 1974 roku wyglądało następująco: Fiat X 1/9 na drugim odpowiednik sportowego Spidera), a na trzecim pierwsza odsłona Hondy Civic. O zwycięzcy powiemy trochę więcej. Ta prawie pięciometrowa limuzyna stworzona przez Daimler-Benz, produkowana w Stuttgarcie produkowana była w od 1972 roku do końca lat siedemdziesiątych. Nakład wyniósł prawie 500 tysięcy egzemplarzy. Istniało kilka Wwersji, ponieważ oprócz wiadomo najpopularniejszego sedana, powstało również kombi, chociaż ono nie trafiło nigdy do seryjnej produkcji. Za to wydłużona wersja nadwozia o 10 cm nosiła przydomek SEL. Były również wersje z miękkim dachem, której próżno dziś szukać. Łącznie było 10 silników benzynowych. Wszystkie piekielnie mocne od 156 do prawie 300 KM. Najmocniejszy o pojemności 6.9 i mocy Mercedes-Benz_W116_rear_20080424[1]286 KM jest dziś na pewno nie lada gratką dla kolekcjonerów. Obecnie lepiej szukać chociażby 3.5 200 KM, który dobrze utrzymany dalej potrafi wydobyć z siebie przyjemny bulgot – tak wypowiadają się obecni użytkownicy Mercedesa. W tym modelu jest tylko jeden silnik wysokoprężny o mocy jedynie 111 KM, a to dość mało przy możliwościach mocy w silnikach benzynowych. Ważnym momentem dla całej motoryzacji można powiedzieć jest wprowadzenie ABS-u. Sam system jest od Bosha, ale to Mercedes klasy S w 1978 roku użył go pierwszy. Automatyczna klimatyzacja? Żaden problem, chociaż ma to swoją cenę, szczególnie jeżeli jest to kolejna oznaka luksusu.
Dziennikarze Car of the Year chwalą silnik 4.5 V8, moc silników, nowy styl, automatyczną skrzynię, co prawda tylko 3 biegową i mechanizm różnicowy o różnym poślizgu. Mieli oni rację stawiając klasę S na pierwszym miejscu. Zdecydowanie chociaż raz taka limuzyna zasłużyła na Europejski Samochód Roku 1974.
Za ile można go kupić? Zależy od stanu utrzymania. Od nawet kilku, ale kończąc a kilkuset tysiącach złotych.
Poprzednie wpisy:
Jakich dróg unikać w majówkę?
Hit jakich mało – Toyota Corolla (1997-2001) UŻYWANE
Grzechy TIROWCÓW\
Skomentuj jeśli masz jakąś opinię o tym modelu. Dzięki!
 

Jakich dróg unikać w majówkę?

Jak co roku początek maja chcemy spędzić aktywnie wypoczywając lub odwiedzając rodzinę. Jednak, żeby oderwać się od codzienności warto zmienić położenie. Niestety podróż do tego wymarzonego miejsca może kosztować nasz trochę nerwów i pieniędzy. Oto których dróg warto unikać w godzinach szczytu.

Na A4 tradycją jest, że każdy weekend, wakacje czy po prostu popołudnie okupione jest nie małym ruchem, co wiąże się z powstawaniem gigantycznych korków. W województwie opolskim w na pasie w stronę Wrocławia dziś rano (1 maja) doszło do karambolu. Kierowca Alfy wpadł w poślizg, uderzył w bariery, a w niego kolejni kierowcy. Zaś kilkaset metrów dalej doszło do kolejnej kolizji. Teraz o 12 korek ma 8 km. Postoimy prawie godzinę. Koło A4 Krapkowicach także korek ok 3,5 km. Przy bramkach nie ma tragedii, ale to dopiero zacznie się przy powrotach.

Zakopianka – nazwa tej drogi kojarzy się większości ze strachem ile potrwa tamtędy podróż. A może być nie krótka. Dziś jednak naprawdę nie jest tak źle. Koło samego Zakopca jest trochę tłoczno, ale to kwestia może 15 minut co jest naprawdę dobrym wynikiem. Dobrym wynikiem bez pochwalić się może A2. Dlaczego? To proste, bo drogo. Co chwilę po dyszce.

Jeszcze jedną ważną informacją są miasta. Dziś jak i 3 maja przez ścisłe centra miast będą organizowane pochody, marsze. W południe nie zachęcam zatem cisnąć się do centrum samochodem, za to zapraszam do wzięcia w nich udziału! 3 maja – to ważne święto dla nas, Polaków.

Więc miłego świętowania!

*zapraszam do poniższego wpisu

-Hit jakich mało – Toyota Corolla (1997-2001) UŻYWANE