Nowości 2017

Okres ściśle świąteczny właśnie się kończy. Przed nami kolejne ważne święto, czyli Nowy Rok oczywiście poprzedzony udanym Sylwestrem, jakiego Wam i sobie również życzę. Nowy 2017 rok to kolejna okazja do stawiania sobie postanowień. Postanowienia mają również producenci samochodów. Jak więc zapowiada się rok 2017 dla rynku motoryzacyjnego?

SUV-y i crossovery 

SUV-y i crossovery dalej mają żywić nawet największych producentów. Nowe wersje modeli zapowiada Volvo. W obiegu są Volva XC90, a teraz dołączy nowe XC60. Volvo idąc za trendami, ale również konkurencją (np. Toyota RAV4) wprowadza hybrydę. Będzie ona dostępna w XC60. Na razie, bo myślę, że w większym XC90 również w końcu postawią na hybrydę lub napęd elektryczny. Takie warunki dyktuje również Audi zapowiadając pierwsze Audi e-tron, czyli jedynie z napędem elektrycznym. Debiut dopiero w 2018 roku. Skoro jesteśmy już przy Audi rok 2017 jest dla marki pewnym przełomem, ponieważ pojawią się pierwsze debiuty w nowej zaostrzonej stylistyce. Tym przykładem jest RS Q5, czyli najmocniejsze Q5 jak dotąd. Będzie rozwijało moc 500 KM. W tym samym segmencie, jednak klasę niżej znajdziemy nowego Seata Atece i Skodę Kodiaq. Oba te modele są ze sobą blisko spokrewnione, ale pewnie na drogach nie widzieliście jeszcze ani jednej sztuki. Ja też nie widziałem. Nadchodzący rok ma być jednak rozwinięciem ich sprzedaży. W koncernie Renault kolejne zyski ma zapewnić Dacia Duster drugiej generacji. Jej wygląd jest o wiele odważniejszy, przypomina trochę Jeepa Grand Cherokee, a trochę nową stylizację Renault. Jednak prawdziwe oblicze Dustera to głównie niska cena, która taka jaką była pozostanie.

Reaktywacja Alpine

Ważnym momentem w 2017 roku, a może i nawet w historii motoryzacji ma być reaktywacja marki Alpine. Po dwóch konceptach z 2009 i 2012 roku teraz w 2017 do produkcji wejdzie Alpine coupe (prawdopodobnie nazwa zostanie zmieniona), przed 2020 możliwe, że zobaczymy również pierwsze Alpine jako crossover’a.

Kompakty i samochody miejskie

Znacząco ma zmienić się również Nissan Micra, który prawdopodobnie na dobre odejdzie od swojej „biedronkowej” inaczej minimalistycznej i garbatej formy. Teraz Micra będzie małym minivanem, oczywiście na tyle małym, żeby nie konkurować z Notem, czy Pulsarem. Natomiast Citroenowi, a raczej jej klientom na tyle spodobały się Airbumpy (poduszki na drzwiach), że stosuje je w kolejnych modelach np. Citroenie C3. Debiut: również w 2017. Skoda Octavia po lifcie będzie miała rozdzielone światła. Dla mnie – bez sensu. Nowa Honda Civic zamiast kosmicznego stylu kontynuowanego przez dwie poprzednie generację otrzyma bardziej zacięty i sportowy. Obawa może pojawić się jeżeli spojrzymy na listę dostępnych silników. Podstawowy motor to 1.0 (!) o niemałej mocy 129 KM. Widać, że Honda idzie w downsizing, a to nie skończy się dobrze tym bardziej jeżeli kupujemy auto na dłużej niż 5 lat gwarancji…

Podsumowując…

Styliści idą w minimalizm, twórcy silników także. Ta pierwsza cecha zapowiada dużo nowatorskich zmian na przestrzeni najbliższych lat. Rok 2017 będzie pewnym przełomem, ponieważ pod względem wyglądu właśnie wiele marek samochodowych zaczyna spore zmiany. Druga cecha pomniejszania silników, czyli downsizingu nie jest dobrym kierunkiem.

Tak więc upłynął kolejny rok, przez który cały czas regularnie wrzucałem wpisy oprócz jednego miesiąca. Co prawda ilość wejść nie powala, ale były osoby pozytywnie komentujące, reagujące na wpisy. Postaram się, żeby kolejny rok był jeszcze ciekawszy dla gości i czytelników bloga. Dziękuję za aktywność i liczę na dalsze odwiedziny bloga Ekspress-Moto!

Szczęśliwego Nowego Roku 2017 roku oraz szampańskiego Sylwestra życzy Redakcja Eksspress-Moto!

Tak, możesz posolić, ale nie, chwila! Nie po samochodzie! – Felieton

Dziś chciałem napisać coś lekkiego, chwytnego i szybkiego dlatego wybrałem jeden z obecnych tematów w ostatnich dniach. Ten temat na pewno dał się większości z was we znaki kiedy to budzicie się rano i o ile nie macie garażu musicie zmierzyć się z oblodzonym, zasypanym śniegiem samochodem. Tak stało się już pod koniec listopada, co jak na ostatnie początki zim to naprawdę wcześnie. Odśnieżyliśmy już samochód, więc czas wyjechać w miasto. Ale spokojnie na ulicach nie czeka na was czysty lód, czeka tam korozja waszego auta. Za przykład weźmy Olsztyn gdzie po ataku zimy na końcu listopada drogowcy rozsypali 80 ton soli drogowej. Do tego pewnie cześć z was spotkała się z czymś podobnym, kiedy to mijając taką…no właśnie jak to nazwać…niech będzie, że solniczkę, więc kiedy ja mijacie słyszycie tylko jak rozpyskiwana sól odbija się od przodu waszego samochodu. Inaczej więc mówiąc wasze auto zostaje żywcem posolone, a chyba nie chcecie się czuć jak w schabowym przed usmażeniem… W jakim stopniu sypanie soli na drogi wpływa na nasze bezpieczeństwo? Pewnie w dużym, ale to nie jest to idealny materiał, wiadomo jedynie, że jest tani. Na tyle tani, że można kupić to w supermarkecie. Nie musimy jednak godzić się z korozją, można zabezpieczyć auto przed zimą za mniej niż stówę pokrywając je teflonem lub woskiem. Na zimę powinno wystarczyć do tego stopnia, żebyście nie czuli się jak w schaboszczaku mijając niesfornego pługa z „solniczką”.

Poprzedni felieton: http://moto-rower.blog.pl/2016/11/04/po-co-raczyc-sie-1-listopada-felieton/

Samochód roku 2001 – Alfa Romeo 147

Alfa Romeo jako używany samochód nosi miano awaryjnego, usterkowego samochodu do tego za nie małą cenę. Właściciel który zgodzi się ze wszystkimi tymi wadami pewnie nie pomyśli nawet, że Alfa 147 został kiedyś zwycięzcą plebiscytu najlepszego samochodu w Europie (Car of the Year). Był to rok 2001 i wtedy własnie został wybrany spośród wielu niezawodnych np. Forda Mondeo, z którym wygrał tylko o jeden punkt, Toyoty Prius i reszty stawki. Przybliżmy sobie zatem sylwetkę Alfy Romeo 147.

„147″ swój początek, czyli i prezentację jak i rozpoczęcie produkcji, miał w okrągłym 2000 roku. Swój wygląd zawdzięcza włoskiemu projektantowi Walterowi da Silvie. Da Silva zaprojektował naprawdę ładną Alfę, w typowo włoskim stylu przez co do dziś mówi się, że auto ma duszę, jednak po wielu latach z włoską motoryzacją projektant jeszcze przed premierą „147″ przeszedł do Volkswagena… Koniec produkcji nastąpił dopiero w roku 2010, kiedy już po lifitingową Alfę zastąpiła Giulietta. Jeżeli chodzi awaryjność, nie zawsze musimy trafić na taki egzemplarz, który sprawi nam jedynie pierwszy tydzień radości. Jeżeli kupimy Alfę z dobrej ręki, sprawdzimy każdy aspekt, a przede wszystkim to czy był skrupulatnie serwisowany i ewentualnie doinwestowany – nie musimy się go bać, a jeżeli dobierzemy do tego dobry silnik, czyli np. 1.6 TS 105 KM lub mocniejszy T-Spark 120 KM nie powinno być większych problemów. Wystrzegajcie się głównie Diesla 1.9 MultiJet 8v 120KM oraz wydaje mi się, że także mocniejszych wersji np. 250-konnego benzyniaka. Alfa to dynamiczne auto, a kierowcy to doceniają czasami za bardzo i robią z silnika konia wyścigowego. Zajeżdżony silnik w tym modelu chyba nie jest wskazany, dlatego warto nalegać na jazdę próbną przed zakupem.

Natomiast wygląd jest po prostu unikatowy. Jeżeli zadbacie o jego wizerunek, czyli wypucujecie go i wypolerujecie do granic możliwości, wtedy Alfa będzie naprawdę wyróżniała się na ponurych ulicach miasta. Przód jak zawsze zaczyna się od trójkątnego grilla, którego projektanci nawet nie ważyli się zasłonić tablicą rejestracyjną i dlatego  umieszczono ją na prawej stronie zderzaka. Linia włoskiego hatchbacka jest trochę inna w wersji sprzed i po liftingu. Linia zmieniła się ze sportowej na bardziej elegancką, taką jaką kontynuuje dziś Giulietta. Skoro już wspomniałem o liftingu to powiem, że zmienił on więcej z wyglądu np.: światła z przodu znacznie powiększone nabrały więcej eleganckiego charakteru. Wprowadzono także pare silników Diesla, których specjalnie bym nie polecał.

Wcześniej wspomniałem o silniku 3.2 250 KM mówiąc, że jest za mocny i może się psuć. Silnik ten posiada wersja sportowa tegoż modelu o przydomku GTA. Koszty utrzymania takiego wozu, części zamienne dla takiego silnika to nie lada wydatek, ale jeżeli znajdziesz pod ręką trochę pieniędzy nie tylko na zakup, ale i utrzymanie i dopieszczanie takiego cacuszka, a jednocześnie masz ochotę na trochę adrenaliny za miastem, szczerze Ci to mówię – kupuj. Co prawda istnieje ryzyko i to dość duże, że koszty się pojawią, albo w ogóle takiego nie znajdziesz, ale wydaje mi się, że warto próbować!

No i jak widzicie o Alfie na którą większość obserwatorów wydaje z siebie dziwne dźwięki, żeby znaleźć słowo swojej pogardy, wyszedł całkiem komplementujący ją wpis. Według mnie komplementy są zasłużone, co podzielają oceniający organizacji Car of the Year. 147 bazuje na swojej większej siostrze, czyli 156 (sedan). Może przydałoby się mu trochę litrów w bagażniku, ale jako samochód do miasta, do tego wyróżniający się jest prawie idealny. Warto zadbać o to, żeby kupując Alfę Romeo (w sumie jakąkolwiek) sprawdzić dogłębnie jej pochodzenie i stan. Na 147 sprzed liftingu warto odłożyć ok.10 tys. złotych. Niektóre ceny mogą kusić, ale my nie dajmy się skusić! Zadbaną włoszkę możemy z uśmiechem na twarzy przygarnąć (najlepiej do ciepłego garażu)

Przeczytaj powiązane wpisy (jeżeli jesteś na panelu głównym kliknij we wpis)]

Wyraź także swoją opinię na temat wpisu i Alfy 147 lub 156, a jeżeli spodobał ci się wpis notuj: Ekspress-moto BLOG, i wbijaj tu częściej!