Volvo XC70 – najlepszy w swojej klasie

Przygoda V70 (bo chodzi pierwotnie o V, a nie o XC) zaczęła się w 1996 roku, ale tak naprawdę typowe V70 było dostępne już od początku lat 70, a z generacji na generację zmieniała się tylko nazwa. Więc była to wersja kombi S70. Już od pierwszej z trzech generacji (prod.1996-2016) Volvo postawiło jako jedno z pierwszych na kombi-suva. Ciekawe jest to, że wtedy SUV-ów nie było, a Volvo kierowało się niczym innym jak potrzebami mieszkańców Szwecji, którzy w większości, co roku muszą radzić sobie z warunkami, które w wielu krajach uznano by za klęskę żywiołową. Mam na myśli drogi skute lodem na których nie jeden polski panczenista mógłby trenować do igrzysk, zaspy do których używa się nie pługów, a konwoju koparek itd.

XC70 I 1996-2000

O pierwszej generacji nie mogę powiedzieć dużo dobrego, bo nie dość, że korzystał z większości podzespołów starego 850, to wyglądał na za mało zmienionego. Wersja XC różniła się jedynie z zewnątrz o kilka doklejonych listew, gdzieś w połowie wysokości. To dla typowego Szweda z północy zdecydowanie za mało. Dlatego, za pierwszą generację uważa się…drugą generację.

XC70 II 2000-2007

XC70 w drugiej generacji był już wyraźnie zaznaczony. Od klasycznego kombi był o wiele większy i masywniejszy, co znaczało jego terenowe aspiracje. Do tego Szwedzi nie oszczędzili w sumie dość szpetnego plastiku na pół karoserii, no ale cóż, teraz był to

samochód na pokonywanie bezkresnych Gór Skandynawskich i innych bliżej nie określonych terenów. Tylna część z zewnątrz przypomina miejsce do przewozu pianina lub czegoś równie wielkiego, a wewnątrz bagażnik, który zdawało by się jest ogromny jest mały – 485 litrów, a można by pomyśleć, że wejdzie tam z 700. Silniki to jeden konkretny benzynowy 2.5 210 KM i dwa podobne ale słabsze Diesle. Oczywiście tak jak w poprzednim XC70 nie zabrało napędu AWD tj. 4×4. Wnętrze pozostawia dużo do życzenia, ponieważ znowu projektanci oszczędzili sobie trudu zapożyczając styl z poprzednika.

XC70 III 2007-2016

Po tym jakże króciutkim wstępie, przejdźmy do modelu docelowego, czyli do Volvo XC70 III z lat 2007 – 2016. Niech to będzie wpis na jego upamiętnienie, bo właśnie w tym roku zmieniono go na równie pięknego S/V90, ale na razie o wersji XC nie słychać. Lecz o XC 70 ostatniej generacji mogę powiedzieć dużo dobrego. Postęp w stosunku do poprzednika ogromny. Wygląda o niebo lepiej i tutaj chciałbym upomnieć usilnych krytyków, którzy wymyślają, że jest to kiczowate kombi, którego nie powinno być. Taka jest teraz moda, a XC70 jest i tak najlepszym w swojej klasie. Dlaczego?

Wybór silników duży w tym trzy naprawdę mocne benzyniaki do 304 KM i sześć Diesli nieco spokojniejszych od 2.0 do 2.4 i od 163 do 220 KM. Gama silników ciągle ulegała zmianie, dlatego silników jest pewnie więcej. Wóz szczególnie z tyłu nie wygląda jak karawan, a jak dynamiczne kombi, a przy tym ma bagażnik równy 575 litrów! Da się? Da się! No i wnętrze w końcu wygląda na nowe a nie z poprzednich wieków. Czuć tutaj powiew szwedzkiego, spokojnego stylu. Całość wygląda naprawdę dobrze, a powiem więcej – wygląda ciekawiej niż V70. Silniki to kwestia wyboru, ale mogą dobrze trzymać się diesle 2.4 D5. Korozja to w takim wozie mniejszy problem, bo najważniejsze elementy zabezpieczają plastiki na nadkolach, zderzakach i od podwozia. Euro NCAP dopiero w tej generacji wypadł na 5 gwiazdek, w 2 i 3 generacji otrzymał notę 4. Pomimo wszelkich trudów w końcu całokształt można ocenić na PIĄTKĘ. Sprzedawcy cenią sobie to auto, dlatego za około 7 latka możemy spodziewać się około 45 tys. złotch. Jednak pomimo sporej konkurencji tytuł jest adekwatny do rzeczywistości.

A Ty masz jakieś opinie lub doświadczenia związane z nim? Skomentuj!

Przeczytaj poprzednie wpisy:

http://moto-rower.blog.pl/2016/09/30/zastoj-na-rynku-motoryzacyjnym/


http://moto-rower.blog.pl/2016/08/30/renaulttalisman-szczescia/

http://moto-rower.blog.pl/2016/08/25/segmety-samochodow-cz-1/

Twitter BLOGA: https://twitter.com/EkspressMoto

Pozdrawiam!

Ford podnosi atrakcyjność kosztem Astona

Znalezione obrazy dla zapytania ford mondeo

Mondeo

Ford ostatnimi czasy wymienił chyba całą gamę. Niektóre modele doczekały się tylko liftingu (np. Focus), ale i tak w każdym z modeli Forda został wprowadzony nowy grill (atrapa chłodnicy). Okej, fajnie. Ale przecież to atrapa chłodnicy rodem z Wielkiej Brytanii… Marka Aston Martin szczyci się tym przodem już wiele lat. Różni się on jedynie o lekko pofalowany bok. No i cóż… brytyjska marka nie ma nic do zarzucenia Fordowi. Ale czy to nie jest zbyt proste i chamskie kiedy jeden wielki koncern wzoruje się jakimś ważnym detalem, który jest właściwie wizerunkiem innej marki. Żeby nie było, styl Astona Martina bardzo mi się podoba. Jest stonowany i męski – bez zbędnych bajerów. Nowy Ford Mondeo oprócz tego, że jest dużym rodzinnym samochodem, chce wejść w klasę premium. Od tego będzie wersja premium o nazwie Vignale. Ma ona zmieniony przedni zderzak, mocne silniki i daje podróżującym namiastkę luksusu. Czyli wychodzi na to, że pierwsze kombi Astona zrobił Ford. I to w nie złej cenie, bo tylko 30000 funtów, czyli ok. 174 tys. zł. Jak na kombi premium to dobra cena. Jednak na rynku brakuje kombi dla prawdziwych koneserów motoryzacji, lub chociażby dużych bogatych rodzin. Jest jedynie Ferrari FF uznane za nietypowy model i odrzucane przez  fanów włoskiej marki. Nie zapominajmy o dość popularnym Jaguarze XF, który sprzedaje się głównie w wersji sedan. Kombi jest dostępne od 237 tys. Ferrari FF jest to godny wydatek, bo to aż 1,3 mln złotych. Mondeo Vignale to jedna z najtańszych kombi w klasie wyższej. Tym razem idźmy w drugą stronę. Oprócz klasyków takich jak Audi, Mercedes czy BMW, których ceny to ok. 250-300 tys. złotych. Mondeo Vignale odpowiada mi jako kombi premium i w tej cenie nie wykluczam, że będzie ono rozchwytywane. Wychodzi jednak na to, że prosty Ford wyścignął Astona Martina w prostym pomyśle na kombi. W końcu musi nadejść moment kiedy Aston zrobi porządne kombi, ale czemu nie zrobił tego teraz… Vignale wygląda prawie jak Aston, kosztuje mniej…, ale no właśnie, mamy iść w drugą stronę. Gdyby tak Aston Martin zrobił kombi (lub chociaż sedana) premium w granicach 500 tys. złotych. To byłaby dobra alternatywa dla Mondeo i w dodatku oryginalna… Miejmy nadzieje, że Brytyjczycy nie osiądą na laurach i nie zaprzestaną na sportowych modelach takich jak Vantage V8, który jest świetnym samochodem. Myślę, że takie kombi zdobyłoby swoich sympatyków nie tylko w Wielkiej Brytanii.