Volkswagen Arteon – nie taki piękny jak go malują

Arteon to ostatnio najbardziej nagłaśniany samochód przez Volkswagena, ale i nie tylko. Reklamy w TV, prasie, fala pozytywnych artykułów. Nic dziwnego, że sprawa tak wygląda, bo Volkswagen od lat chce zaistnieć w wyższych segmentach. Jego próby w postaci Phaetona i Passata CC (później CC) były nie do końca udane.

downloadNowy pomysł na luksusową alternatywę dla Passata tak właściwie ma nią nie być. Arteon ma być nie kojarzony z Passatem, ma mieć swoją markę. Jednak Arteon jest już do kupienia, są już zostawione po nim opinie, więc wiadomo co wiadomo. Tak na sucho bez opinii widać, że jeżeli o różnicę między Arteonem, a Passatem to największą jest cena. Za 127 tysięcy dostajemy Arteona innego na zewnątrz, a tego samego w środku. Niektórzy mówią, że na zewnątrz jest on ładniejszy od Passata, ale nie. Linia nadwozia jest trochę kulfoniasta. Długi tylny zwis, dziwnie opadająca linia dachu i ogólna nie symetria. Te cechy nie wystąpiły nigdy w Volkswagenie i już wiemy dlaczego. Wyglądają fatalnie. Chęć upodobnienia się do Audi A7? Nie. Podobno wzorowano się na Phideonie, czyli następcy Phaetona na rynek chiński. Tani pomysł. Nawet jeśli teraz się podoba, kiedyś się opatrzy.

Na razie Arteona napędza sześć silników:

Benzynowe:

1.5 TSI 150 KM

2.0 TSI 190 KM

2.0 TSI 280 KM

I wysokoprężne:

R4 2.0 TDI 150 KM

2.0 TDI 190 KM

2.0 TDI 240 KM

Po kilku miesiącach wszystko z nimi w porządku, a wiadomo jedynie, że lubią być kupowane te mocniejsze. Niestety z lepszymi silnikami Arteon wymaga wysokiej ceny, więc na pewno znajdzie się dla niego lepsza alternatywa…

Poprzednie wpisy:

Top 3 najdziwniejszych SUV-ów 

Suzuki Baleno ’99 1.3 85 KM

Ceny paliw – lipiec

Milion razy 911

W tym miesiącu marka Porsche ma co świętować. Produkowane od 1964 roku, ponadczasowe, najpopularniejsze liczące sobie już sześć generacji Porsche 911 dobiło miliona wyprodukowanych egzemplarzy. W „dziewięćsetjedenastce” od początku do teraz posiada swój ponadczasowy wygląd. Okrągłe światła, opadający tył, gabaryty. To wszystko pomimo upływu lat ciągle przyciąga wzrok. Jedynie generacja produkowana w latach 1998-2006 nieco odbiegła wzorem świateł od elipsy i nie uważam, że to był dobry zabieg.

download

Milionowy egzemplarz jest piękny. Butelkowo-zielony kolor (Irish Green) drewniane wykończenie wnętrza, liczne detale, które jeszcze bardziej oddają styl pierwszych sztuk. Ten model odwiedzi jeszcze kilka miejsc, pojeździ po torach i wróci do Porsche, bo to nie auto na sprzedaż, a do muzeum. Warto dodać, że jest to wersja Carrera S z ponad 400 konnym silnikiem. Takie to mogliby nawet seriami robić!

Najlepsze auta dla małej firmy

imagesSzkic do tego artykułu istnieje już od prawie dziesięciu miesięcy, więc sam się cieszę, że się do niego zabrałem, ponieważ temat jest wart uwagi. Wpis ten mogę zadedykować małym przedsiębiorcom, z małymi firmami, którym przydałby się równie przedsiębiorczy samochód. Skupimy się na vanach, które często są również produkowane w wersjach osobowych.

Bliźniaki Fiorino/Bipper/Nemo

Fiat Fiorino nie jest pierwszą generacją tego samochodu, ponieważ ma swoich poprzedników, również są to małe furgony. W trzeciej generacji Fiat rozwinął zakres tego modelu wprowadzając wersję osobową pod nazwą Qubo oraz współpracując wraz z Peugeotem i Citroenem produkowane są trzy bliźniacze modele. Jednak najpopularniejszy z nich jest Fiorino. Efektem współpracy pomiędzy PSA i Fiatem to nie tylko ta trójka. W segmencie samochodów dostawczych popularny jest również Fiat Ducato bliźniaczy z Boxerem i Jumperem. W Polsce najlepiej pokusić się o wybranie modelu Fiorino, ponieważ z moich obserwacji wynika, że w Polsce nie sprzedaje się Bippera, jak i Nemo jako nowych. Jednak kilka razy widziałem te francuskie modele, co świadczy o tym, że jakiś import nastąpił i następuje. Jednak Fiat Professional (submarka Fiata od samochodów dostawczych) jest na tyle popularny, że nie trzeba martwić się o części, żeby nie kombinować już z wstawianiem tych z innych modeli w przypadku kupna Peugeota lub Citroena.

Fiorino możemy kupić w dwóch wariantach – kombi i van. Kombi różni się tym, że istnieje możliwość przewiezienia 5 osób + 170 kg ładunku lub 4 osób + 280 kg ładunku. Oczywiście kanapę, można wyjąć i stworzyć samochód prawie identyczny do vana tyle, że z szybami w bocznych drzwiach do załadunku. Poza tym nic się nie zmienia – przestrzeń załadunkowa to 2500 l. Samochód napędzają silniki: cztery Diesle 1.3 MultiJet wszystkie spełniają normę emisji spalin Euro 6, a dwa z nich z dopiskiem EcoJet mają jeszcze mniejszą emisję CO2. Dwa z nich mają po 80 KM, a kolejne dwa po 95 KM. Kolejne dwa to benzynowy 1.4 8v o mocy 77 KM i prawie taki sam tyle, że o nazwie Natural Power, na gaz ziemny lub CNG. Należy jednak pamiętać, że zamiary tego dostawczaka to bycie zwinnym w mieście, a nie wyścigi uliczne lub autostradowe. Maksymalne prędkości to 150-165 km/h, a w wielu dieslach przy dochodzeniu do maksymalnych prędkości nie słychać głośnej muzyki. Ceny nowego Fiorino Cargo zaczynają się od 40 tysięcy za benzynę z tańszą wersją wyposażenia. Za Kombi zapłacimy minimum 44 tysiące, za wersję 4 osobową z homologacją ciężarową min. 56 tysięcy, a gaz od 52 tysięcy. Homologację ciężarową można wyposażyć nawet w populary pakiet Adventure. Wtedy cena wyniesie 63 tysiące złotych. Jednak Fiorino jest produkowany już dziesięć lat, a wtedy możemy szukać auta za około 10 tysięcy zł.

Para Partner-Berlingo 

Ta para z koncernu PSA jest bliźniacza w stosunku do siebie od pierwszej generacji (1996), ale nie jest jedną częścią z Fiatem w tym wypadku Doblo, więc to dobrze bo nie będziemy mówić ciągle o Fiacie. Ciekawostką jest to, że przez pierwszych kilka lat Berlingo był produkowany w Nysie. Peugeot Partner oraz Citroen Berlingo w Polsce są popularniejsze jako osobowy van, ale również cenione są przez niejednego przedsiębiorcę. Zaletami tych modeli są większa ładowność ponad 820 kg w wersji long, czyli przedłużonej o 25 centymetrów w stosunku do L1 – krótszej liczącej 438 cm. Szacowana przeze mnie wielkość przestrzeni załadunkowej to niewiele poniżej 3000 litrów. Maksymalnie z przodu usiądą trzy osoby, ale kabinę pasażerów można dowolnie modyfikować. Oba są to samochody większe od poprzednich przedstawionych, ponieważ są dłuższe o prawie 0,5 metra co zdecydowanie robi różnicę. Ceny za nowego Partnera jak i Berlingo musimy zapłacić minimum 52 900 zł, ale ceny używanych to około 15 tysięcy za w miarę dobry egzemlplarz.\

Kolejna para Combo-Doblo 

Tym razem Fiat poszedł we współpracę z Oplem i razem również stworzyli dwa dosłownie bliźniacze modele. Combo ma zdecydowanie dłuższą historię, dlatego na nim się skupię, a skoro tak zrobię to przypomnę o poprzedniej generacji, którą Opel robił sam i o wiele korzystniej mu to wyszło. Dla przypomnienia Combo obecnie produkowany jest w czwartej odsłonie. Pierwsza była wzorowana jeszcze na Kadecie, druga popularniejsza była już odwzorowaniem Corsy B i była to nieco popularniejsza odmiana. Najpopularniejszą okazał się być Combo III generacji wzorowany na Corsie C. Takie samochody cenią sobie mali przedsiębiorcy: popularny, prosty, pakowany i tani. Jak w każdym kombivanie pojawia się wersja osobowa o nazwie Tour. Pojemność bagażnika Tour’a to od 455 do 2320 litrów. Furgon miał natomiast około 2,7 do 3,2 tys. litrów. Tak mówią niedokładne dane, bo wersja jest tylko jedna, bez wyboru pomiędzy dłuższą i krótszą. Ładowność to 735 kilogramów. Głównie wybierane silniki to jeden benzyniak i trzy diesle 1.3 – 1.7 o małej, ale wystarczającej mocy. Produkcja przez 10 lat (2001-2011) daje duże rozbieżności cenowe, ale wiadomo, że na dobre Combo D wystarczy wyłożyć od ok. 7 tys w górę. Za to żeby zobaczyć stare zajeżdżone modele wystarczy udać się na ryneczek/bazar/lokalne targowisko po chociażby worek ziemniaków.

Nowy Combo stracił pozycję. Dlaczego? Jest trochę z piękny dla prostego bazarkowego ludu, a poza tym wygryzła go konkurencja np. taki Citroen Berlingo i inne. Jednak dłuższa wersja furgona pomieścić może aż 4 od 5,4 tys. litrów do 1 tony wagi. Jest on jednak zdecydowanie dłuższy od osobowego i posiada jeszcze dłuższą prawie 5-metrową wersję. Ceny nowych zaczynają się od 62 tysięcy złotych, a sześcioletnich nawet od 25 tysięcy jak nie więcej. Najsłabszy silnik ma aż 90 KM, najmocniejszy 135 KM w dieslu 2.0 CDTI no i jeden standardowo w gazie. Najciekawszą opcją wydaje mi się dla tego dostawczaka 1.6 CDTI 105 KM i 1.4 90 KM w benzynie.

Rumun z pomocą z Francji. Para Kangoo-Dokker

Ostatnio zdobywa popularność w Europie wręcz szturmem, a mowa o marce Dacia. Od odkupienia większości udziałów przez Renault, Dacia powiększyła gamę. Jednym z powiększeń byłą budowa gamy vanów. Dacia wraz z Renault stworzyła Logdy (którego już nie ma) i Dokkera. Dokker jest stworzony głównie do pracy. o czym mówi nawet jego  nazwa pochodzi od słowa ‚docworker’ – pracownicy doków. Nie trzeba wspominać, że Dokker jest także osobowy, również w popularnej u Dacii wersji Stepway, czyli stylizowanej na suva. Pojemność bagażnika to przyzwoite od 3300 do 3900 litrów i ładowność do 750 kg. Co do silników mam wątpliwości, bo to tanie silniki od Renault, więc zostawiam Was z tą rozterką. Cena: od 39 tysięcy, a wyprzedaże rocznikowe lub inne potrafią opuścić cenę do 30 tys. zł. Niestety, taka cena wymaga zabiegów np. zostawiania gołej blachy wszędzie gdzie tylko można lub oszczędzaniu na wygłuszeniu kabiny co powoduje niemały hałas przy wysokich prędkościach, czyli tych…maksymalnych 150 km/h.

Jeżeli się podobało wbijaj tutaj częściej, komentuj, pytaj, podważaj opinie.

Poprzednie wpisy:

-Spadek cen paliw – czerwiec 2017

-Ceny paliw – majówka 2017

-Peugeot 5008 – Samochód Roku 2017 

 

 

 

VW Garbus – samochód III Rzeszy

Dzisiejsza notka nie będzie długa, a będzie służyła jedynie informacji historycznej. Otóż dziś cofniemy się na razie najdalej, czyli do czasów II wojny światowej. Mało kto jest świadomy tego, że popularny Garbus był elementem propagandy Adolfa Hitlera. Sama nazwa Volkswagen to zrost wyrazów „ludowy” i „pojazd” co daje nazwę samochód dla ludu. Na początku nawet nie nosił on imienia Garbus, bo był po prostu samochodem, który miał spełniać warunki nazwy jaką nosił. Podczas propagandy partii NSDAP Hitler robił koło siebie sporo zamieszania, które miało na celu zapatrzenie się w niego całej Rzeszy Niemieckiej. Nieco przed 1936 r. zażyczył sobie zrobienia samochodu za mniej niż 1000 marek, czyli około…2200 zł! Celem tego modelu była dostępność dla każdego Niemca – co inaczej mówiąc było ważnym elementem propagandy Hitlera. Zaprojektowania i skonstruowania podjął się nie kto inny jak Ferdinand Porsche – wielki projektant i konstruktor. W 1936 roku Garbusa zaprezentowano, a dwa lata później wybudowano w Wolfsburgu potężne zakłady motoryzacyjne do dziś służące jako główna fabryka i siedziba Volkswagena. W miejscu nowej wówczas fabryki odbyły się uroczystości na których symbolicznie wmurowano kamień węgielny. Obecnie żadnego kamienia nie ma, bo był on jedynie symbolem nazistowskiej przeszłości tej firmy. Masowej produkcji Hitler się nie doczekał, ale do samej inicjatywy najliczniej produkowanego samochodu w historii (21 500 000 szt.) na pewno dołożył swoje trzy grosze lub trochę więcej. Przeszłość Volkswagena jest zakorzeniona w hitlerowskim nazizmie, nawet Ferdinand Porsche pokusił się o pewną współpracę z takim skurwysynem, który pozawracał wszystkim w głowach, a przy tym jednocześnie wybił wysoko Volkswagena. Tak wysoko, że:

Najlepiej sprzedający się samochód w Europie: Volkswagen Golf

Najliczniej wyprodukowany samochód w dziejach: Volkswagen Beetle/Garbus

Najlepiej sprzedający się samochód na świecie: Volkswagen Golf (…)

Pozdrawiam.

 

 

Ford Mondeo Mk3 1.8 125 KM, rocznik 2002

Ostatnio publikowana galeria pt. „Mondeo trójka jesienią” powstała bardzo spontanicznie.IMG_4876 Kiedy robiłem zdjęcia Mondeo, miałem na myśli właśnie ten wpis, który konkretnie opisze Wam model. Jednak musiało mnie coś natchnąć i przeglądając później zrobione fotografie, doszedłem do wniosku, że są tam zdjęcia nadające się do galerii. Link do galerii podam na dole, tymczasem zajmijmy się docelowym wpisem. Przed wami: Ford Mondeo Mk3!

Wygląd

Zacznijmy od wyglądu. Mówią, że przez wygląd samochód na oko szybciej się starzeje. Zwolennicy tej opinii po części mają rację, ponieważ w stosunku do poprzednika, gdzie styl był dość unikatowy, Mk3 wygląda dość skromnie. Światła z przodu i z tyłu zostały powiększone, ale ich kształt zaprojektowali pewnie w paintcie. Po liftingu z tyły dodano jedynie białe wstawki w miejscu światła wstecznego i kierunkowskazu oraz zmienione zostały światła przeciwmgielne. Jak wiadomo kształt świateł musi pasować do reszty, ale też stawia samochód w dobrym lub złym świetle. Skoro jesteśmy już przy światłach to przy regulacji DSC_0051kąta padania, w pozycji 0, czyli maksymalnie jak najdalej to i tak jest mało. Jadąc więc wieczorem po drodze nie oświetlonej latarniami, lub takiej, gdzie zakręty są ostre, wąskie, ciemne i nie wiadomo, czy zza zakrętu nie wyskoczy zaraz jakiś młody niewyżyty kierowca w swoim golfie w Golfie i nie zaatakuje was swoimi długimi światłami. Użytkownik opisywanego Mondeo sam musi być atakującym długimi, bo inaczej nie IMG_4829zauważy zakrętu… Linia samochodu jest dość biedna w przetłoczenia, maska jest jak wyklepana, ALE linia liftbacka jest do zniesienia, chociaż można by trochę nad nią popracować. Kombi kontynuuje poprzednią idee robienia z samochodu rodzinnego karawan. Tył jest dość wyskoki, ale to pomaga w wygospodarowaniu większej DSC_0041[1]przestrzeni ładunkowej, a to wszystko tłumaczy. Nachylenie tylnej szyby nie przeszkadza przy patrzeniu przez lusterko, ale nie ma szans na typowe obracanie się łapiąc sąsiedni fotel, żeby zwiększyć widoczność, bo w ten sposób nic nie zdziałamy. Do tego władowane zostało tam ogromne światło stopu. To już nie byle „cinkuś”.

Wnętrze

DSC_0033To co ważne we wnętrzu, czyli wykonanie. Plastiki są niekiedy jak w chińskiej zabawce. Na drzwiach wystarczy delikatnie popchnąć lub docisnąć i słyszymy głośny zgrzyt, czemu towarzyszy pociąganie obicia razem z drzwiami. Tak samo z uchwytami na górze, których nikt nie używa – puszczasz i skrzyyyyp. Do tego z uchwytów na drzwiach schodzi cieniusieńkie obicie, co ostatecznie IMG_4840wygląda kiepsko. Wersja wyposażeniowa to bodajże Trend lub Trend X, oczywiście przed liftingiem. Ogólnie deska rozdzielcza wygląda jak widać dość dobrze, ale srebrne wykończenia są to tylko bezsensowne plastiki. Na desce rozdzielczej nie ma takiej fajnej jak poprzednik półki, która okazuje się bardzo przydatna. Teraz deska rozdzielcza jest prosta jak reszta samochodu. SchowekDSC_0039[1] główny jest mały i prosto nie pomysłowy, ale pod włącznikiem światła także schowek przydatny np. na dokumenty. Tak samo pomiędzy fotelami znajduje się schowek – z zewnątrz szeroki, w środku dwa razy mniejszy. Na konsoli środkowej można wyróżnić jeszcze zegarek od Quartza, całkiem ładny, ale szkoda, że nie podświetlają się na nim IMG_4830wskazówki, które najprawdopodobniej uległy jakiejś awarii, bo jest na nich miejsce do podświetlenia, ale nie mam porównania. Tak czy inaczej po zmroku w Fordzie Mondeo nie będziecie punktualni. Obok zegarka jest przycisk do turbo-odparowywania szyby, zresztą całkiem przydatny oraz jeszcze jeden do odmrażania szyby od wewnątrz. Bardzo przydatne opcje. Radio z CD miało kiedyś problem z płynnym odtwarzaniem stacji radiowych i nie była to wina anteny. Lekarstwem okazało IMG_4812się być zamiast radia puszczać płytę, która działała bez zarzutu i odblokowała radio. I gra do dziś. Pod radiem przycisk do otwierania bagażnika (jedyny manualny z zewnątrz da się tylko na pilota), zaślepka, popielniczka, której nie ma, (pewnie zakosił ją poprzedni właściciel – palacz) i rozkładany uchwyt na kubek, w którym i tak sięIMG_4861 niczego nie wkłada z obawy, że nie wytrzyma. Bagażnik choć sporo w nim wcięć ma pojemność 500 litrów. W sumie akurat, ale taki lub wyższy wynik osiągają teraz kompakty takie jak Megane kombi, Golf kombi itp. W Mondeo kombi pojemność bagażnika to 540 litrów. Pod podłogą koło zapasowe w pełnym wymiarze. Funkcjonalność wnętrza: -3

Fotele z przodu dobrze trzymają w bokach, kanapa z tyłu niby trzy- , ale tak właściwie 2-miejscowa, bo na środku, w podłodze dalej zalega potężny kanał, a i na środku nie ma w ogóle fotela. Całe szczęście miejsca na nogi jest pod dostatkiem.

Silnik, właściwości jezdne, karoseria

IMG_48801.8 16V 125KM Duratec HE to jeden z najlepszych silników do tego samochodu. Ten którego opisuję ma ponad 14 lat i na razie przez ostatnie 3 lata nie miał poważnych usterek, ładnie pracuje, zapala nawet po długiej przerwie, na zimno, na ciepło, a przy okazji dalej jest mocny. Co tu dodawać? Do dobrego silnika nic się nie dodaje i można go polecić co zrobiło by większość właścicieli 1.8 w Fordzie. Kolejna poprawa w stosunku do poprzednika to karoseria. Po 15 lat użytkowania nie ma śladów rdzy (zdjęcie nadkola Mk2 dla porównania>>>), no może gdzieś w podwoziu. Nawet jeśli coś jest to drobnostka w porównaniu do poprzednich dziur w nadkolach w Mondeo II (też o nim napiszę). Tak samo lakier. Nie jest to piękny kolor, ale trwały, nie rysuje się od byle czego. Układ kierowniczy pasuje według mnie do klasy średniej i ceny, nie można nic zarzucić.
Podsumowując…
Największe wady tego modelu to zakoszona popielniczka, słabe obicia drzwi i nieduża funkcjonalność, a zalety to radość z jazdy nawet, gdy wieziesz czterech dryblasów przy kości i sam nim jesteś… 
Mnie Mondeo przypadł do gustu, ale może po prostu lubię Fordy? Masz opinię – pisz, komentuj, oceniaj!
Reszta zdjęć:

Przeczytaj powiązane wpisy!
Pozdrawiam.

Samochód Roku 1968 – NSU Ro 80, czyli jak mieć pomysł, nie mając pieniędzy…

Pisząc o Samochodach Roku na blogu wybierałem Forda Escorta, Citroena CX, Opla Astrę, Mercedesa S i Forda Mondeo. Można zauważyć, że wybieram sporo „niemców”, ale co ja mogę powiedzieć – są to jedne z najlepszych. Tym razem sylwetka samochodu, którą wam przybliżę będzie nieco inna, na pierwszy rzut oka, albo ucha może nic nie mówić. Jednak NSU to inaczej…Audi.

Przybliżmy sobie jednak pochodzenie NSU i modelu Ro 80.

imgresNSU to niemiecka marka od 1873 roku znana, ale głównie z produkcji jednośladów, zresztą całkiem porządnych. Prawdziwa i pełna nazwa nie jest do końca wiąże się z motoryzacją, ponieważ kiedy firmę zakładano, nie wiązano z nią tak wielkiego motoryzacyjnego sukcesu, a na początku zakład produkował rowery z silnikami, a jeszcze wcześniej maszyny włókiennicze. Tak więc NSU Motorenwerke to w prostym ekspress-moto języku Zakłady Silnikowe S.A. Po wojnie zaczęto produkować samochody od około roku ’57, ale czekano na tego jedynego, który miał być wybawieniem dla firmy. Model Ro 80, można go nazwać odpowiednikiem późniejszego Audi 80, został zaprezentowany we Frankfurcie w 1967. Ta prezentacja i późniejszy sukces były początkiem przygody zniknięcia NSU w łapach Volkswagena. Jednak, żeby prezentacja się udała, a pierwsze wrażenie odniosło pożądany efekt, nad projektem ślęczało sporo ludzi. Nad projektem samochodu czuwał charyzmatyczny młody projektant Claus Luthe, który był trochę do przodu i pomylił lata ’60 z ’70 projektując jak uważano zbyty futurystyczne wnętrze. Wprowadzenie silników Wankla, również się udawało, a mówiono nawet, że w Ro 80 będzie to bombowe połączenie. Nie mylili się.

Pomyślmy jeszcze raz od początku. NSU to firemka ledwo produkująca kilka motocyklimgresi na krzyż, a nagle wykłada wszystkie pieniądze, poświęca się ile można, żeby dokończyć projekt. A przedstawiał się następująco: Silnik Wankla, mocne 1.0 115 KM, skrzynia półautomatyczna 3-biegowa, futurystyczne (oczywiście jak na tamte czasy) wnętrze, pikantno-czerwona tapicerka, ogromny bagażnik 580L (!), i spora konkurencja z którą wygrał w plebiscycie Samochodu Roku. Wydawałoby się – samochód idealny! Niestety w 1969 roku koncern kupił  koncern Volkswagena, bo z NSU nie dało się nic zrobić. Ro 80 było to ostatnie słowo NSU. Problemem były nie co innego jak pieniądze. Samochód dokończył swój żywot w całkiemimgres dobrym stylu (produkcja do 1977 roku), ale ostatnie 8 musiał spędzić przyłączony przez VW do Auto Union. Przy okazji zakupów „Volks” nabył również zapomniane wtedy Audi i połączył wszystko w jedną całość o nazwie Audi NSU Auto-Union A.G. Produkcję przeniesiono do Ingolstadt, pozmieniano nazwę i tak oto powstało Audi, a o NSU już mało kto pamięta, o ile w ogóle ktoś pamięta. Wniosek jest z tego taki, że gdyby nie większe zakupy Volkswagena, Audi nie byłoby Audi.

Co mówią w Car of the Year o tym zwycięstwie?

Komisja CotY podkreśla zalety silnika z wirującym tłokiem (przyczyna bankructwa), skrzyni biegów, wielkości i szybkości. Mówią także o wciągnięciu w koncern w Volkswagena.

A Ty o sądzisz o NSU? Podobał ci się artykuł? – wpadaj częściej i komentuj!

Twitter: https://twitter.com/EkspressMoto

Przeczytaj powiązane wpisy! Kliknij!

Pozdrawiam, cześć!

Jak Volkswagen sam sobie zaszkodził…

W latach dziewięćdziesiątych Skoda po kolei sprzedawała akcje swojej rodzimej marki, aż do momentu kiedy to w 2000 roku koncern Volkswagen AG stał się stu procentowym posiadaczem czeskiej marki. Wtedy Skoda miała trzy pewne modele:Fabie, Octavie i Superba. Marka Volkswagena natomiast miała rozbudowaną gamę i znacznie przewyższającą popularnością Skodę. Teraz projektanci upodabniają Skody (i Seaty zresztą też) do Volksa, a czasami nawet samochody wyglądają lepiej lub któryś parametr np. wymiary wnętrza są lepsze, a to mało powiedziane, bo te porównywane są do najlepszych limuzyn na świecie. Do tego Skoda dalej pozostaje tańszym zamiennikiem w porównaniu do konkurujących marek, a staje się coraz atrakcyjniejsza. Tak oto niemiecki koncern przez ostatnie piętnaście lat pomalutku zrobił sam sobie konkurenta na skalę europejskiej gwiazdy. Tak samo jest z Seatem, który w 2002 roku dołączył do grupy VW. Teraz np.  nowy Leon jest tak upodabniany do Golfa, że to loteria którego wybiorą klienci. Co prawda to samochody ze znaczkiem Volkswagena na całym świecie uzyskały szacunek i prestiż, ale w rankingach światowych Golf powoli traci, a Octavia powolutku wzrasta jej procent w światowej sprzedaży. Nie mówiąc o krajach Europy, gdzie w wielu stała się liderem. Kolejna generacja Octavii zapowiada się naprawdę ciekawie, Seat wprowadza SUV-a o nazwie Ateca, Leon się zmienia do bliźniaka Golfa, a Superb jest już według wielu lepszy i ładniejszy od Passata.

Volkswagen dalej jest światowym potentatem i długo mu do tego, aby go stracił, ale to czas pokaże jak ułoży się „uvolkswagenowianie” Seata i Skody.

Poprzednie wpisy:


http://moto-rower.blog.pl/2016/07/09/samochod-roku-1994-ford-mondeo-mk1/
 - o Mondeo Mk1


http://moto-rower.blog.pl/2016/07/06/wspomnienia-po-polonezie/
 - o Polonezie


http://moto-rower.blog.pl/2016/05/19/drogie-budzetowki-z-francji/
 - o Peugeocie 301 i Citroenie C-Elysse

Zapraszam do czytania!

Pozdrawiam!

Samochód roku 1994 – Ford Mondeo Mk1

Obecnie ten model także cieszy się sporą sympatią u klientów na starym kontynencie. I nie od dziś, bo już od pierwszej generacji, następca Forda Sierry zdobywał popularność głównie w Europie, ale nie tylko. Mondeo Mk1 produkowany był także w amerykańskim Kansas City na ich rynek. Oczywiście Mondeo musiał być odmieniony do amerykańskich standardów. Ale mniejsza o to, zajmijmy się jego europejskim sukcesem.

imgres

liftback

Już w ’86 roku ruszył projekt w który włożono, uwaga 6 miliardów dolarów używając najnowocześniejszych technologi komputerowych oraz różnorodne techniki produkcji. Teraz patrząc z zewnątrz na pierwszą odmianę Mondeo w życiu bym nie pomyślał, że to tak kosztowny wytwór. Jednak zaraz po rozpoczęciu sprzedaży Ford pewnie odczuł, że plan się powiódł. Kolejnym sygnałem sukcesu był wygrany plebiscyt Car of Ford_Mondeo_rear_20071012the Year (Samochód Roku) rok od rozpoczęcia produkcji. Dziennikarze przyznali 290 punktów, co dało pierwsze miejsce za Citroenem Xantią i Mercedesem klasy C. Na stronie oficjalny opis zwycięzcy zawiera wątek o dużym wkładzie finansowym nie tylko w Europie. Piszą także o poprawie względem Sierry, natychmiastowym sukcesie który spowodowany był podobającym się wyglądem (określonym nawet jako elegancki), dobre trzymanie się drogi i rozsądne ceny. Cenne punkty dały silniki Zetec, czyli czterocylindrowe benzynowe 1.6, 1.8 i 2.0.

Priorytetem Forda było także bepieczeństwo. Obowiązkowo montowane były poduszki powietrzne, a w bogatszych wersjach ABS, wzmocniono słupki boczne oraz wyposażono pasy w samonapinacze. W bogatszych wersjach było naprawdę w co wzbogacać swój samochód. W teście EURO NCAP nie uczestniczył, ale pewnie nie wypadłby najgorzej. Niestety z własnych obserwacji wywnioskowałem, że lakier ma miękki, że paznokciem można by stworzyć dzieło sztuki, a co dopiero kluczykiem, czy parkując na łonie natury. To zdecydowana wada, bo od byle czego samochód po kilkunastu latach wygląda jak służbowy leśniczego. A do blacharza nie będzie nikt chodził co tydzień.

Teraz jest to samochód za pół pensji. W dwóch tysiącach powinien zmieścić się każdy egzemplarz. Jednak lepiej zaoszczędzić i powstrzymać się od kupna lub chociaż kupić Mk2.

Mercedes klasy S , jako Samochód roku 1974

Jak wyglądał luksus w latach siedemdziesiątych? I czy w motoryzacji coś takiego istniało? Ależ oczywiście, że tak! W Mercedesie od zawsze króluje klasa S. Przetrwała dużo, bo jest z nami od początków XX wieku. W końcu po zmienieniu stylistyki na bardziej kwadratową, zresztą jak każdy producent, klasa S doczekała się zwycięstwa jako najlepsze auto w plebiscycie Car of the Year. Jest to chyba jedyny wygrany model klasy wyższej w owym plebiscycie oraz jedyny Mercedes, który od początku działania plebiscytu został oceniony najwyżej.

Mercedes-Benz_W116_front_20080424[1]Podium w 1974 roku wyglądało następująco: Fiat X 1/9 na drugim odpowiednik sportowego Spidera), a na trzecim pierwsza odsłona Hondy Civic. O zwycięzcy powiemy trochę więcej. Ta prawie pięciometrowa limuzyna stworzona przez Daimler-Benz, produkowana w Stuttgarcie produkowana była w od 1972 roku do końca lat siedemdziesiątych. Nakład wyniósł prawie 500 tysięcy egzemplarzy. Istniało kilka Wwersji, ponieważ oprócz wiadomo najpopularniejszego sedana, powstało również kombi, chociaż ono nie trafiło nigdy do seryjnej produkcji. Za to wydłużona wersja nadwozia o 10 cm nosiła przydomek SEL. Były również wersje z miękkim dachem, której próżno dziś szukać. Łącznie było 10 silników benzynowych. Wszystkie piekielnie mocne od 156 do prawie 300 KM. Najmocniejszy o pojemności 6.9 i mocy Mercedes-Benz_W116_rear_20080424[1]286 KM jest dziś na pewno nie lada gratką dla kolekcjonerów. Obecnie lepiej szukać chociażby 3.5 200 KM, który dobrze utrzymany dalej potrafi wydobyć z siebie przyjemny bulgot – tak wypowiadają się obecni użytkownicy Mercedesa. W tym modelu jest tylko jeden silnik wysokoprężny o mocy jedynie 111 KM, a to dość mało przy możliwościach mocy w silnikach benzynowych. Ważnym momentem dla całej motoryzacji można powiedzieć jest wprowadzenie ABS-u. Sam system jest od Bosha, ale to Mercedes klasy S w 1978 roku użył go pierwszy. Automatyczna klimatyzacja? Żaden problem, chociaż ma to swoją cenę, szczególnie jeżeli jest to kolejna oznaka luksusu.
Dziennikarze Car of the Year chwalą silnik 4.5 V8, moc silników, nowy styl, automatyczną skrzynię, co prawda tylko 3 biegową i mechanizm różnicowy o różnym poślizgu. Mieli oni rację stawiając klasę S na pierwszym miejscu. Zdecydowanie chociaż raz taka limuzyna zasłużyła na Europejski Samochód Roku 1974.
Za ile można go kupić? Zależy od stanu utrzymania. Od nawet kilku, ale kończąc a kilkuset tysiącach złotych.
Poprzednie wpisy:
Jakich dróg unikać w majówkę?
Hit jakich mało – Toyota Corolla (1997-2001) UŻYWANE
Grzechy TIROWCÓW\
Skomentuj jeśli masz jakąś opinię o tym modelu. Dzięki!
 

Samochód roku 2016!

imagesIG6F7LLGOstatnio ukazał się werdykt organizacji Car of the Year na rok 2016. Najlepiej ocenionym przez dziennikarzy motoryzacyjnych samochodem na ten rok okazał się Opel/Vauxhall Astra (druga marka podana dlatego, że ten sam jest sprzedawany pod drugim emblematem). Na kolejny kompakt w plebiscycie nie musieliśmy długo czekać, ponieważ przed Passatem w 2015 był Peugeot 308 i taki sam Golf. Dalszą część podium uzupełniły tym razem SUV-y Mazda CX-5 na trzecim i odmienione po latach Volvo XC90, które także przypadło gustu oceniającym prawie ucierając nosa Astrze.

imagesGB60X4GPCo do samej Astry jest ona w produkcji od września minionego roku, kombi od niecałego miesiąca. Auto zostało zaprezentowane na Frankfurt Motor Show i na pewno miło zaskoczyło uczestników samego salonu jak i cały motoryzacyjny świat oprócz konkurentów którzy znowu dali sobie do zrozumienia, że mają dobrego konkurenta. Astra wyróżnia się niesamowitą spójnością i dynamiczną linią nadwozia. Dynimika na zewnątrz jak i w środku. Pięć imagesADLB8L9Osilników benzynowych i cztery wysokoprężne o niemałej mocy dobrze wpasowują się w dynamiczną stylistykę karoserii. Niestety widać sporo downsizingu, czyli pomniejszania pojemności silników bez zmniejszania jego mocy. Totalna dysproporcja mówi, że silnik będzie bardziej oszczędniejszy i bardziej ekologiczny. To jednak może doprowadzić do szybszego zużycia lub popularnie mówiąc zajechania silnika wcześniej niż normalne silniki wytrzymujące miliony kilometrów. Na razie nie ma o co się kłócić, bo silniki po pół roku produkcji popsuć się nie powinny. Warto zaznaczyć, że Astra została odchudzona o 120 do 200 kg. I pomyśleć, że wystarczy tylko wysmuklić linię nadając dynamicznego wyglądu. Topowa odmiana silnika to 1.6 turbo 200 KM i powinna ona dostarczyć odpowiednich wrażeń. Oczywistym jest, że samochód wyposażono we wszelkie systemy bezpieczeństwa płatne i niepłatne w zależności od wersji wyposażeniowej. Natomiast ceny także konkurują z popularnymi konkurentami np. takich jak Golf. Ceny nowej Astry zaczynają się od 60 tysięcy złotych, a to dobra cena dla tego co otrzymuje klient.

Opel_Gliwice[1] — kopiaMożna powiedzieć, że Astra jest po części naszą dumą, ponieważ oprócz angielskiego Ellesmere Port wybrano polskie Gliwice do produkcji tego wyjątkowego modelu. Z taśm zjeżdżają już Astry Sports Tourer, czyli po prostu kombi i hatchback. Można jeszcze kupić Astry z roku 2015 we wszystkich wersjach. Według mnie Opel Astra piątej generacji to samochód grożący europejskiemu potentatowi jakim jest Volkswagen i jego górującemu w tabelach sprzedaży w Europie VW Golfowi. Tylko czekać jak za parę lat Opel będzie dyktował warunki. Życzymy powodzenia tym bardziej, że do gry wchodzi Tipo – prawdopodobnie przyszły przebój Fiata.