Volkswagen Arteon – nie taki piękny jak go malują

Arteon to ostatnio najbardziej nagłaśniany samochód przez Volkswagena, ale i nie tylko. Reklamy w TV, prasie, fala pozytywnych artykułów. Nic dziwnego, że sprawa tak wygląda, bo Volkswagen od lat chce zaistnieć w wyższych segmentach. Jego próby w postaci Phaetona i Passata CC (później CC) były nie do końca udane.

downloadNowy pomysł na luksusową alternatywę dla Passata tak właściwie ma nią nie być. Arteon ma być nie kojarzony z Passatem, ma mieć swoją markę. Jednak Arteon jest już do kupienia, są już zostawione po nim opinie, więc wiadomo co wiadomo. Tak na sucho bez opinii widać, że jeżeli o różnicę między Arteonem, a Passatem to największą jest cena. Za 127 tysięcy dostajemy Arteona innego na zewnątrz, a tego samego w środku. Niektórzy mówią, że na zewnątrz jest on ładniejszy od Passata, ale nie. Linia nadwozia jest trochę kulfoniasta. Długi tylny zwis, dziwnie opadająca linia dachu i ogólna nie symetria. Te cechy nie wystąpiły nigdy w Volkswagenie i już wiemy dlaczego. Wyglądają fatalnie. Chęć upodobnienia się do Audi A7? Nie. Podobno wzorowano się na Phideonie, czyli następcy Phaetona na rynek chiński. Tani pomysł. Nawet jeśli teraz się podoba, kiedyś się opatrzy.

Na razie Arteona napędza sześć silników:

Benzynowe:

1.5 TSI 150 KM

2.0 TSI 190 KM

2.0 TSI 280 KM

I wysokoprężne:

R4 2.0 TDI 150 KM

2.0 TDI 190 KM

2.0 TDI 240 KM

Po kilku miesiącach wszystko z nimi w porządku, a wiadomo jedynie, że lubią być kupowane te mocniejsze. Niestety z lepszymi silnikami Arteon wymaga wysokiej ceny, więc na pewno znajdzie się dla niego lepsza alternatywa…

Poprzednie wpisy:

Top 3 najdziwniejszych SUV-ów 

Suzuki Baleno ’99 1.3 85 KM

Ceny paliw – lipiec

Samochód Roku 2017 – Peugeot 3008

Od ogłoszenia wyników tegorocznego Samochodu Roku (Car of the Year) minął już ponad miesiąc, więc najwyższa pora zaprezentować Wam zwycięzcę. Wcześniej jednak warto przypomnieć, że Peugeot nie pierwszy raz wygrywa plebiscyt, bo robi to regularnie. W 2014 roku wygrał Peugeot 308, w 2002 roku jego starszy brat 307, w ’88 405, a w 1969 Peugeot 504.

Informacje z Car of the Year

Tym razem 3008 wygrywa z klasowymi rywalami i według głosujących dziennikarzy jest wręcz bezkonkurencyjny. Drugą pozycję w tym roku uzyskał samochód który polubiłem szczególnie w wersji Quadrifoglio – Alfa Romeo Giulia. Przegrała ona z Peugeotem o 23 punkty, a trzeci Mercedes klasy E zaliczył stratę do zwycięzcy wynoszącą 122 punkty. Przeczytałem artykuł na stronie caroftheyear.org i faktycznie 3008 jest bardzo wychwalany przez dziennikarzy. Jako plusy zaliczone zostały następujące składowe sukcesu (?): funkcjonalność, atrakcyjność, sam pomysł na kompaktowego SUV-a, przestronniejszy w stosunku do poprzednika, wydajna i lekka platforma koncernu PSA, śmiała konstrukcja nadwozia i stylistyka, wystrój wnętrza i jego zawartość, szczególnie deski rozdzielczej, sam i-cocpit został zaliczony JUŻ jako plus,a redukcja wagi w stosunku do poprzednika wynosząca 100 kg to niewątpliwy plus. Autorowi wpisu na stronie CotY aż brakowało słów na opisanie wszystkich zalet wyposażenia.

Informacje bez zbędnego słodzenia

Skonfigurowałem sobie Peugeota 3008 na stronie peugeot.pl i niestety nie jestem tak zachwycony jak oceniające jury. Zaczynamy konfiguracje od podstawowej wersji wyposażenia Access w którym mamy samochód z naprawdę podstawowym wyposażeniem, małymi i mało pokaźnymi kołami, a nawet innymi światłami z przodu niż w najwyższej wersji wyposażenia nie mówiąc już o detalach, które nadają fajny charakter samochodowi, ale tylko jak już wspomniałem tylko w najwyższej wersji wyposażenia. Wnętrze natomiast jest ciemne, fotele na pewno nie najlepsze na świecie no i zapomnijmy o ekranach, komputerach i monitorach o których tak namiętnie rozpisywało się jury motoryzacyjnego plebiscytu. Za takie „cudeńko” do tego z silnikiem 1.2 w benzynie ze 130 KM (downsizing do granic) zapłacimy…ehh 90 000 zł. Teraz otwórzcie sobie >tę stronę< i wtedy zobaczycie tego ładniejszego, Peugeota 3008 GT w pełnym wyposażeniu z w miarę mocnym silnikiem i piekielnie drogimi dodatkami (np. hak holowniczy za 3 koła itp.) zapłacicie za niego…190 000 zł.

Nie trzeba chyba wyjaśniać ile i jakie fajne autka czekają za taką cenę. Brak słów za wycenę, a ogólnie fajne autko przynajmniej tak na pierwszy rzut oka.

>Konfigurator Peugeota na peugeot.pl<

>caroftheyear.org<

Poprzednie wpisy z serii Car of the Year Europa:


http://moto-rower.blog.pl/category/car-of-the-year/

Zapraszam ponownie do czytania kolejnych i poprzednich wpisów!

 

 

Premiery i gwiazdy Genewa Motor Show 2017 – podsumowanie

Odbywające się targi w Genewie to coroczne motoryzacyjne święto w Europie. Nie tylko dla pasjonatów motoryzacji, ale i dla samych wystawców. Co prawda targi odbywały się w dniach 9-19 marca, ale ja z braku wolnej chwili dla zajęcia się sprawą, musiałem odłożyć wpis na teraz. Zatem przypomnijmy sobie który z producentów zabłysnął, a który nie był obiektem zaciekawienia. Zapraszam!

Gwiazdy 

Na początek chciałbym wyróżnić Bentleya Continentala o przydomku Supersports do którego władowano 6-litrowy silnik generujący 710 KM i przyspieszający do setki w 3,5 sekundy! Do tego Bentley pokazał, że i on również odważnie patrzy w przyszłość. Do tego służył koncept o nazwie EXP 12 Speed 6e Concept. Jeżeli, któryś z producentów zaspał to na pewno nie BMW. Premier było aż 12 zaczynając od „czwórek” (cabrio, coupe, Gran Coupe i M4), „piątek” (EfficientDynamics sedan, Touring, xDrive touring), a kończąc na dwóch Alpinach i limitowanej edycji i8. Było co oglądać. Kolejnym z niemieckich wystawców, którzy wystawili dużo premier jest Porsche. Pokazali oni i dużo i ciekawie. 911 Carrera GTS, 911 GT3, coś na nadchodzące lato, czyli 911 Targa 4 GTS oraz Panamery: Turbo S E-Hybrid i całkowite nowości, czyli Panamerę kombi pod nazwą Turbo Sport Turismo i jego modyfikację 4S Diesel Sport Turismo. Panamera kombi wygląda tak samo dobrze jak z opuszczonym dachem, nie tracąc swoich walorów stylistycznych jak i dynamiki, ponieważ napędzają ją mocne czterolitrowe silniki tak w benzynie jak i w dieslu. Na tegorocznych targach w Genewie postarała się też Skoda prezentując aż 6 premier. Wyróżniały się w nich jeszcze świeże Skody Kodiaq w specjalnych wersjach: Scout i Sportline. Ta druga pomimo agresywnego wyglądu, 19 calowych obręczy kół nie różni się jednostkami napędowymi od Scouta. Moc żadnego z silników nie przekracza 200 KM i 2 litrów pojemności. Kolejne to Octavia RS, Scout (oba już ze zmienionym designem tj. rozdzielonymi światłami z przodu) i jeszcze limitowana Citigo Monte Carlo. Na stoisku Taty również pozytywne zaskoczenie. Nowości to Tigor, Nexon i futurystyczny Racemo. Na koniec gwiazd salonu wyróżnię dwa pojedyncze modele, czyli Yaris i Arteon. Pierwszy z nich zmienił się nie do poznania, przynajmniej z tyłu, z przodu brakło wlotu powietrza pomiędzy światłami. Motory raczej nie uległy znaczącej zmianie. Natomiast Arteon to rzekomy następca Passata CC, który jest na pewno zauważalny, ze względu na swoją dynamiczną linię, ale i popularność. W ubiegłym roku zakończono jego produkcję, ale też po to aby dać początek całkiem obiecującemu Arteonowi.


http://www.gims.swiss/en/premieres/
 - Tutaj możecie zobaczyć wszystkie premiery targów w Genewie 2017.

HITY z Detroit

Mało kiedy piszę o amerykańskiej motoryzacji, bo tak w ogóle mało się nią interesuję. Amerykański rynek motoryzacyjny różni się niewiarygodnie od naszego europejskiego. Mieszkający tam ludzie cenią sobie inne formy. Kiedy w Europie projektanci wprowadzają miejskie crossovery, kompaktowe SUV-y i inne praktyczne, niewielkie samochody w Stanach kolejne rekordy pobija sprzedaż ogromnych dwu i półtonowych pick-upów. Na Międzynarodowych Północnoamerykańskich Targach Samochodowych (z ang. North American International Auto Show) co roku w Detroit ukazują się najważniejsze samochody, premiery na tamtejszy rynek. Przejrzyjmy zatem te najważniejsze.

Największe stoiska

Największą powierzchnię stanowisk zapewnili sobie Ford i Toyota. U Forda klienci najbardziej czekali na modernizację najlepiej sprzedającego się samochodu od kilkudziesięciu lat w USA czyli Forda F-150. Zmiany nie są zniewalające. Drobne zmiany stylizacyjne, nowe systemy bezpieczeństwa oraz turbodiesel 3.0 i to wszystko, żeby było to nadal najlepsze auto w Stanach. Szczerze, to naprawdę podobają mi się amerykańskie pick-upy. Na stosiku Forda pojawił się również Mondeo, oczywiście w wersji amerykańskiej, a niedaleko stanął jako ważny punkt programu nowy Mustang oraz GT. Toyota natomiast pokazała również ważny dla Amerykanów model – Toyotę Camry. Jest to amerykańska wersja Avensisa, zajmująca wysokie miejsce w rankingu najlepiej się sprzedających samochodów w USA. Oczywiście w przeciwieństwie do europejskiego odpowiednika, który nie zaznał ostatnio co to jest uznanie. Nowa Camry otrzymała pokaźniejszy grill, nawiązujący trochę do „odkurzacza” Lexusa”. Poza tym zmiany tak samo jak w Fordzie nie są duże. Pokazano również Camry przystosowaną do wyścigów NASCAR za którymi szleją nie jedni za oceanem.

Możliwe sukcesy 

Nie próżnują niemieckie kolosy. Audi pokazało A5 i S5 Convertible, czyli luksusowego cabrio, oraz sportowego SQ5. Ten drugi otrzyma silnik benzynowy 3.0 o mocy ponad 350 KM. W Europie silniki będą nieznacznie słabsze. Audi pokazało również jeden z najciekawszych konceptów na całych targach – Q8 Concept. Po jego wyglądzie można wywnioskować, że Audi kieruje się ku ostrej stylistyce. Spokojniej natomiast u BMW. Posiadający jedno z największych stoisk BMW chyba zapomniało, że nie jest u siebie Europie tylko pokazuje samochody dla grubszych Amerykanów. Pokazali więc najnormalniejsze BMW 5 oraz 6 generacji. Na tych targach raczej nie zabłysnęli. Na szczęście nie śpi Mercedes. Aż 3 na 6 Mercedesów było w wersji AMG, a były to Mercedes AMG GT, AMG GT C Edition 50 oraz AMG GLA 45. Najciekawsza dla mnie była klasa E w wersji coupe z opadającym dachem i jedynie trzema drzwiami. Takie rozwiązania to przeważnie ładny wygląd, dobre osiągi i brak miejsca na tylnej kanapie. Do tego pokazano limitowaną edycję klasy S i facelifting GLA. Na Stany Zjednoczone wchodzi Nissan Qashqai oczywiście dopasowany i pod inną nazwą: Rogue Sport. RAM zaprezentował jeszcze potężniejszą wersję jednego z najpotężniejszych pick-upów na świecie, czyli Rebel Black Edition. Lexus zmienił znacząco LS-a, ale nie zerwał z jak dla mnie fatalnym pomysłem na atrapę chłodnicy w kształcie otwartej gęby, która jakby chciała coś zaraz pożreć. Kia nie długo zacznie produkcję właśnie zaprezentowanego modelu Stringer – najmocniejszej seryjnej Kii w historii. Szwedzkie stoisko Volva błyszczało jedynie nowym V90, ale pozostał jeszcze jeden europejski gigant, który uprzykrzył się całemu światu aferą Dieslową. Wiadomo już, że chodzi o Volkswagena. Ten wprowadza w na rynek amerykański dwa duże modele. Powiększony specjalnie na tamten świat Tiguan Allspace (będzie później dostępny także na Starym Kontynencie) oraz ogromny Touareg z chromowanym grillem i innymi bajerami pod nazwą Atlas R-Line. Pojawił się również Golf po facelifcie i to nie byle jaki, bo był to e-Golf. Dokładnie taki jaki wywołał ogromną aferę z fałszowaniem emisji bodajże tlenków azotu. Teraz pojawia się na targach w Ameryce ekologiczny Diesel „po przejściach” i obok gulgoczących pick-upów, spalających tyle paliwa ile on na 1000 km, e-Golf chce prężyć muskuły. Powodzenia życzę…

Najmniejsze stanowiska mieli producenci z Europy, którzy pokazują się w Ameryce tylko dla zasady. Byli to Alfa Romeo, Smart i Fiat. Swoje pięć minut mieli chińscy producenci, którzy coraz częściej starają przedrzeć się na rynek amerykański i europejski. W Detroit pojawili się np. GAC. Żadna z chińskich marek nie jest nam dobrze znana, ale kto wie co przyniesie przyszłość.

Kolejne targi

Następne ważne targi w Genewie w marcu poprzedzone tymi w Brukseli i Chicago. Z targów w Genewie również postaram się napisać podobny wpis. Zapraszam do przeczytania powiązanych wpisów, szczególnie do kalendarza targów motoryzacyjnych. 

 

 

 

Zastój na rynku motoryzacyjnym

Czytając czasopisma, widząc na ulicach pierwszy raz na nowe samochody, słuchając reklam o nich, czy naprawdę robi to wrażenie na społeczeństwie? Zacznijmy od początku. Przeciętny człowiek, który interesuje się motoryzacją dowie się o jakimś nowym prototypie, planach na nowy model lub generację jakiejś tam marki. Więc poznajemy prototyp/model przedprodukcyjny. Nie podlega on żadnym normom i przepisom, bo nie musi – przecież nie jeździ. Przeważnie samochód z przed produkcji wygląda wręcz kosmicznie, ma nietypowe wymiary, przetłoczenia, światła, więc tym samym wprowadza coś nowego. Niestety kiedy model wejdzie do produkcji i zobaczymy go po raz pierwszy na żywo nie wywołuje takiego wrażenia, a najczęściej wywołuje wrażenie przeciwne. Dodajmy jeszcze lakier inny jak w reklamach, a tam przedstawiono oczywiście najdroższy, czyli kolor srebrny, biały, szary lub jakiś inny podobnie ponury, a wyjdzie nam samochód wprowadzający w stosunku do starszych modeli tak niewiele, że po prostu szkoda gadać…Nie pisałbym tego, ale trwa to już naprawdę długo, bo odtąd kiedy wynaleziono koło niewiele się chyba zmieniło. Przykłady? Bardzo proszę: Renault Captur (wyglądało lepiej w reklamach), Ford Ka „jedynka”, i większość nowych samochodów w średnim przedziale cenowym. Fakt lubię sobie powytykać wady postępu motoryzacyjnego, ale skoro takie są? Dlaczego nie!

(Renault)Talisman szczęścia

Miała być Laguna, miała spokojnie wyglądać, miała być normalnym następcą, a tu zaskoczenie. Pozytywne oczywiście. Pozytywne dlatego, że wszystkie trzy cechy wymienione na początku zniknęły. Panie i Panowie, poznajcie Renault Talisman!

images[3]Zacznijmy od nazwy. Laguna to obszar morza odcięty od niego mielizną, a warto dodać, że laguny z czasem się zamulają, co można śmiało porównać z samochodem. Więc jeżeli jesteś właścicielem Laguny i właśnie wracasz z podróży na lawecie, możesz powiedzieć znajomym, że to naturalna kolej rzeczy bo Laguna prędzej, czy później się zamuli. Tymczasem Talizman to magiczny przedmiot, przynoszący szczęście. Oby tak było nie tylko z nazwą. Więc za nazwę pierwszy plusik możecie zanotować. Druga pozytywna uwaga to poprawa linii i w ogóle jej zmiana. Z brzydkiego dość liftbacka, Renault wyczarowało sedana na miarę klasy niemal wyższej, a kombi zachowało swoją dynamiczną linię, ale jednocześnie poprawiło funkcjonalność. Światłom nadano nową stylistykę Renault, która świetnie się wpasowuje w resztę bryły z przodu jak i z tyłu. Jeżeli jeszcze mógłbym się odnieść do przodu to dodam, że bardzo, ale to bardzo podoba mi się jego „łezka” jako światło do jazdy dziennej. O karoserii mogę powiedzieć ogólnie, że nie jest gruba jak nowe Mondeo, a to zasługuje na zanotowanie kolejnego plusa. Natomiast w środku także odczujemy, że siedzimy w samochodzie na którego musieliśmy trochę wydać. Co prawda w najtańszej wersji Life nie zobaczymy całej konsoli jako ekran dotykowy, bo będzie tam tylko ekranik od radia, ale jest tam naprawdę elegancko. A w kolejnych wersjach będzie już tylko lepiej. No ale nie spodziewajcie się, że dostaniecie wklejonego tableta w deskę rozdzielczą za darmo. Warto wspomnieć o bagażniku który w sedanie osiąga 608 litrów, a przy tym wyniku, nawet kombi nie upchnie do kufra więcej. 3/4 plusa za wnętrze.

Teraz sprawdźmy co w duszy gra nowemu Renaultowi, czyli po prostu zobaczmy gamę silników. Motory są mocne od 110 do 200KM, ale niewielkie, bo ich pojemność to od około 1.5 do 1.6. Rozbieżność mała, ale za to szeroki wybór macie w skrzyniach biegów. Dostępny jest 6-biegowy manual i 6-7 biegów w automacie EDC którym Renault się troszkę podjarało. Skrzynia EDC do płynny automat zapewniający niższe spalanie i lepsze osiągi. Oby tak było. Tutaj kolejny pełny plus, a następny postawmy za bezpieczeństwo. Potwierdzeniem bezpieczeństwa są na pewno testy Euro NCAP, w którym nasz Talisman zdał egzamin na pięć gwiazdek.

Dolny próg cenowy zaczyna się od 92 tys. a kończy na około 150 tysiącach w wersji Initiale Paris. Na pierwsze wrażenie Renault Talisman może zwojować klasą średnią w Europie, czego osobiście serdecznie mu oraz Wam życzę oraz zdrowia.

Poprzednie posty:

-Segmenty samochodów cz.1

-Ssangyong Rexton – wart uwagi?

-Jak Volkswagen sam sobie zaszkodził…

Twitter bloga:
https://twitter.com/EkspressMoto

Polecam i pozdrawiam.

Geneva International Motor Show 2016

W dniach od 9 do 19 marca w Genewie odbył się jeden z najbardziej prestiżowych targów motoryzacyjnych na świecie. Każdy producent starał się, aby osiągnąć przedprodukcyjny sukces robiąc dobre wrażenie na swoich stoiskach. A oto co według mnie wywarło niezłe wrażenie jak i na reszcie widzów zresztą też.

Na rynek powoli wracać będą sportowe wersje prestiżowych marek. Pamiętacie Brabusa albo Alpine? Pierwszy z nich tuninguje Mercedesy, drugi BMW. Obie marki były aktywniejsze w poprzednich dwóch dekadach, teraz pokazują nowości. Brabus pokazał model 900 i jest to pierwszy mniej uzależniony od Mercedesa pojazd od wielu lat. Jest też kolejne BMW Alpina zrobione bodajże z siódemki. Oba samochody są piekielnie mocne czekają na sukces.

maxresdefault[1]Nie mogę nie wspomnieć o Bugatti Chiron, czyli zmutowanym Veyronie. Wygląd nie zmieni się znacznie, jedynie wyraźnie odświeżone zostaną światła, linia zostanie ta sama. Silnik Veyrona 8.0 W16 zostanie uzupełniony agregatami, co da moc 1500 KM, a prędkość może osiągnąć nawet 470 km/h! Takie auto w seryjnej produkcji to gratka dla miłośników szybkiej jazdy, instruktorów nauki takowego jeżdżenia…

Zapowiada się w końcu sukces Fiata, który właśnie pokazał Tipo. Stara nazwa – nowy samochód. Takiego kompaktu właśnie potrzebuje europejski rynek. Pojawi się także wersja kombi i hatchback. Jak to Fiat lubi to kolejny nowy styl, kolejny eksperyment który tym razem może wypalić.

Suv-y, suv-y i jeszcze raz suv-y. Kolejne marki angażują się w budowę rodzinnych terenówek. Seat jak i Skoda bo są z jednego koncernu pokazali konstrukcyjnie bliskie sobie modele. Dla Skody próbowano wymyślić nazwę np. Snowman, ale Skoda na bałwana chyba wyjść nie chce…

Volkswagen pokazał Polo i Up’a pod ciekawą nazwą Beats (beats up i polo beats). Sam na początku miałem problem z odszyfrowaniem tej nazwy, ale okazuje się, że VW się po prostu sprzedał. Po prostu w samochodzie zastosowano nagłośnienie od Beats. NIc szczególnego, ale promocja dobra.

Swoją magiczna stylistykę po XC90 kontynuuje Volvo modernizując V90 -  topową limuzynę szwedzkiego producenta. Nie próżnuje też Audi, które pokazało Q2 – pierwszy samochód Audi od kilku lat, gdzie wyraźnie powiększono reflektory, nadając tym szczegółem bystrego wyglądu. BMW rozszerza rodzinę „X-ów” o model X2.

Oprócz Tipo koncern Fiata poszerza gamę Abartha o 124 Spider, czyli roadster na bazie Fiata o  tej samej nazwie. Mocą nie powala, bo to „tylko” 170 KM, ale styl jest wart uwagi.

Kompaktowy SUV od Toyoty jest wyczekiwany od dłuższego czasu i jest. Jeszcze w tym roku do salonów wejdzie C-HR, konkurent Qashqaia. Jak dla mnie nie ma z nim szans, bo to zlepek ściągnięty to od Hondy, to od kogoś innego

To według mnie faworyci minionego salonu w Genewie. Szwajcarska stolica motoryzacji znowu nas pozytywnie zaskoczyła. Nie każdy jednak pokazał pazur, a nie każdy wykorzysta swój sukces na salonie. Wyżej wymienionym modelom życzyłbym sukcesu bo to one wnoszą coś nowego i co najważniejsze wejdą do produkcji już niebawem.


http://www.salon-auto.ch/en/premieres/
 - oficjalna strona salonu

Dziękuję za przeczytanie do końca i

Radosnych świąt Wielkanocnych życzę!

 

Samochód roku 2016!

imagesIG6F7LLGOstatnio ukazał się werdykt organizacji Car of the Year na rok 2016. Najlepiej ocenionym przez dziennikarzy motoryzacyjnych samochodem na ten rok okazał się Opel/Vauxhall Astra (druga marka podana dlatego, że ten sam jest sprzedawany pod drugim emblematem). Na kolejny kompakt w plebiscycie nie musieliśmy długo czekać, ponieważ przed Passatem w 2015 był Peugeot 308 i taki sam Golf. Dalszą część podium uzupełniły tym razem SUV-y Mazda CX-5 na trzecim i odmienione po latach Volvo XC90, które także przypadło gustu oceniającym prawie ucierając nosa Astrze.

imagesGB60X4GPCo do samej Astry jest ona w produkcji od września minionego roku, kombi od niecałego miesiąca. Auto zostało zaprezentowane na Frankfurt Motor Show i na pewno miło zaskoczyło uczestników samego salonu jak i cały motoryzacyjny świat oprócz konkurentów którzy znowu dali sobie do zrozumienia, że mają dobrego konkurenta. Astra wyróżnia się niesamowitą spójnością i dynamiczną linią nadwozia. Dynimika na zewnątrz jak i w środku. Pięć imagesADLB8L9Osilników benzynowych i cztery wysokoprężne o niemałej mocy dobrze wpasowują się w dynamiczną stylistykę karoserii. Niestety widać sporo downsizingu, czyli pomniejszania pojemności silników bez zmniejszania jego mocy. Totalna dysproporcja mówi, że silnik będzie bardziej oszczędniejszy i bardziej ekologiczny. To jednak może doprowadzić do szybszego zużycia lub popularnie mówiąc zajechania silnika wcześniej niż normalne silniki wytrzymujące miliony kilometrów. Na razie nie ma o co się kłócić, bo silniki po pół roku produkcji popsuć się nie powinny. Warto zaznaczyć, że Astra została odchudzona o 120 do 200 kg. I pomyśleć, że wystarczy tylko wysmuklić linię nadając dynamicznego wyglądu. Topowa odmiana silnika to 1.6 turbo 200 KM i powinna ona dostarczyć odpowiednich wrażeń. Oczywistym jest, że samochód wyposażono we wszelkie systemy bezpieczeństwa płatne i niepłatne w zależności od wersji wyposażeniowej. Natomiast ceny także konkurują z popularnymi konkurentami np. takich jak Golf. Ceny nowej Astry zaczynają się od 60 tysięcy złotych, a to dobra cena dla tego co otrzymuje klient.

Opel_Gliwice[1] — kopiaMożna powiedzieć, że Astra jest po części naszą dumą, ponieważ oprócz angielskiego Ellesmere Port wybrano polskie Gliwice do produkcji tego wyjątkowego modelu. Z taśm zjeżdżają już Astry Sports Tourer, czyli po prostu kombi i hatchback. Można jeszcze kupić Astry z roku 2015 we wszystkich wersjach. Według mnie Opel Astra piątej generacji to samochód grożący europejskiemu potentatowi jakim jest Volkswagen i jego górującemu w tabelach sprzedaży w Europie VW Golfowi. Tylko czekać jak za parę lat Opel będzie dyktował warunki. Życzymy powodzenia tym bardziej, że do gry wchodzi Tipo – prawdopodobnie przyszły przebój Fiata.

Ssangyong chce zdobyć serca europejczyków

Ssangyong, bo o nim mowa jest marką produkującą obecnie suv-y, crossovery, vana i pick-up’a. Koreańska marka dotychczas nie odnosiła sukcesów w Europie, a jedyne co to sprzedaż na Dalekim Wschodzie. Teraz może nadarzyć się ku temu okazja, ponieważ coraz więcej modeli Ssangyonga znajduje swoich właścicieli w Europie. Klienci z Europy najczęściej wybierają modele: Korando, Rextona i Actyona. Są to odpowiednio crossover, SUV i pick-up. Sam na drodze widziałem już wszystkie. Warto wspomnieć, że historia Ssangyonga Korando zaczęła się w 1983 roku, kiedy to w Rosji i Korei produkowano dość dziwną terenówkę, możliwą jako kabriolet lub wesrsję dziwięcioosobową na licencji Jeepa. Ale dziś powiemy o nowym, pasującym na rynek europejski modelu.

Ssangyong Tivoli to nowy crossover idealnie pasujący w europejskie trendy. Stworzony we współpracy z … indyjską Mahindrą, jest w stanie zagrozić europejskim gigantom. Nowoczesne systemy, których nie będę wypisywał bo jest ich dużo, dość atrakcyjny wygląd i ładnie i ergonomicznie zrobiona kabina. Jedyne co mogliby zrobić to odsłonić nieco przodu. Niestety nie pod każdym względem koreańska marka błyszczy. Pod względem osiągów widać, że we wszystko wmieszała się Mahindra. Silnik benzynowy o pojemności 1.6, mocy 126 KM da radę tylko do 170 km/h? Patrząc na masę własną i konkurencję powinno to być więcej. No i spalanie… Litr mniej by się przynajmniej przydało. 8,2 l. Peugeot 2008 – 6,9 l.

Jednak Ssangyong chyba nie dorósł jeszcze do normalnych standardów, ale wszystko przed nim. A może przydałaby się nowa współpraca… np. z Tata Motors. Powiększając swoją gamę na pewno w końcu trafią do celu.

Opel Karl – kolejna alternatywa dla mieszczuchów

Nie tak dawno temu, bo w styczniu br. roku rozpoczęto produkcję Opla Karla – najtańszego modelu niemieckiej marki. Nie jest to samochód niczym Adam, który posiada nieskończoną ilość konfiguracji. To maluch do miasta dla ludzi z normalnym portfelem. Warto dodać, że Karl jest gotowy wozić nawet pięć osób. Tyle ile drzwi ma jego druga wersja. Na krótkie podróże po mieście może spokojnie zabrać komplet dorosłych, wysokich ludzi. Komplet oczywiście znaczy pięć. Niestety za wystarczającą ilość miejsca w kabinie trzeba zapłacić bardzo małym bagażnikiem, bo tylko trochę powyżej 200 l. Niekiedy samochody sportowe osiągają bliski wynik. Tak więc pamiętajcie, aby na większe zakupy brać ze sobą przyczepkę. Nie no aż tak źle to chyba nie jest. Konsolę środkową oczyszczono ze zbędnego multum przycisków. Jest teraz tak jak powinno być już od dawna. Może Karl nie jest też przeładowany elektroniką i systemami bezpieczeństwa, ale został wyposażony w podstawowe systemy bezpieczeństwa jak czujniki parkowania, ruszanie na pochyłościach, nie zamierzona zmiana pasa czy tempomat. Kabina małego Opla jest na tyle duża jak na ten segment (A), że jest jak segment B. Karl jest następcą słynnej Agili. Pisząc słynny mam na myśli Agilę I, czyli pakowne, miejskie i pudełkowate autko, którego następcą po kilkuletniej przerwie byłą Agila II, znana bardziej jako Suzuki Splash. Druga edycja nie udała się znacząco Oplowi i stąd narodził się pomysł na małego Karla. Nowy Opel jest dostępny już od 35 990 zł. Więc mamy nową niemiecką alternatywę dla rodziny Up! ‚a i wielu innych europejskich maluchów.