UŻYWANE: Fiat Tipo

Tej słonecznej niedzieli postanowiłem, że napiszę o czymś nietypowym. Fiat Tipo nie jest wcale idealny, ale przybliżę Wam jego sylwetkę, ponieważ niedługo znowu zobaczymy go nowego. Dokładnie 18 czerwca pisałem o niejakim Fiacie Aegea (poniżej znajdziecie link do wpisu). Nazwa Aegea zmieniła się na Tipo (z j. wł. typ), a także wprowadzono hatchbacka. Tyle o nowości. A teraz przybliżmy sobie trochę informacje o starym Tipo.

Informacje:

Fiat Tipo został zaprezentowany w 1988 roku i w tym samym rozpoczęto jego produkcję. Do końca jego produkcji, czyli roku 1995 model osiągnął dużo sukcesów. W 1989, dopiero rok po rozpoczęciu jego powstawania został wybrany Samochodem Roku pokonując szlagiery m. in. Volkswagena Passata i Opla Vectrę. W Ameryce Południowej produkowany był dwa lata dłużej, a tam osiągnął sukces sprzedaży pobijając popularnego VW Golfa. Zaprojektowany przez biuro IDEA pojazd miał w aż 70% ocynkowaną blachę co zmniejszało ryzyko korozji, chociaż teraz rdza może się pojawiać (tyle, że najmłodsze egzemplarze mają po 20 lat). W ’93 Tipo przeszedł modernizację poprawiającą bezpieczeństwo i zabezpieczenie. Ogółem Tipo sukces zawdzięcza nie tylko kontrastowi jaki był w stosunku do poprzednika Fiata Ritmo i wielkościowo i wyglądowo, ale i bardzo szerokiej gamie silników. Składa się na to 19 benzynowych i 4 Diesle, ogółem od 1.1 do 2.0 oraz zróżnicowane moce (56-148KM). Najwięcej, za zarazem najlepiej wybrać silnik 1.4 76 KM. Co prawda w mieście może palić jak smok, ale czego się mamy spodziewać? Do wad zalicza się także drobne usterki, które przekładają się na koszty utrzymania i głośna kabina. Co do kabiny to jedyny jej minus ponieważ miejsca jest pod dostatkiem, a kanciasta forma daje dobą widoczność. Za siedzeniami kryje się 350 l bagażnika. Powstała także wersja pięciodrzwiowa, ale mniej jej widać.

Moja opinia:

Może nie jest idealny, ale można starać się o dobry egzemplarz. Najlepiej z małym benzyniakiem lub największym Dieslem, który stosunkowo mało pali. Miejsce jest, moc jest, drobne problemy są, ale stosunek ceny odpowiedni. Jednak normalnym może być cenienie swoich Fiatów przez właścicieli, ponieważ jak już mówiłem są i dobre, zadbane modele.

Przeczytaj powiązany wpis poniżej!

Poprzednie dwie publikacje:

Honda HR-V powraca! –
http://moto-rower.blog.pl/2015/11/07/honda-hr-v-oby-wielki-powrot/

Mazda 6 I –
http://moto-rower.blog.pl/2015/10/11/tw-2-mazda-6/

 

 

Honda HR-V – oby wielki powrót

W 1997 roku ciekawie zapowiadała się koncepcja Hondy. Tamtejsza oferta modeli w Europie wyglądała klasycznie, ale nie wyróżniała się niczym szczególnym. Przełom miała dać Honda JWJ, a seryjnie jako HR-V. Skrót oznaczał „Wielozadaniowy Samochód Turystyczny”, czyli dzisiaj popularny crossover.  Jednak pomysł na tyle wyprzedzał klasyczność tamtych czasów, że HR-V pomimo długiego okresu  produkcji (1999-2006) nie można uznać przedsięwzięcia jako sukcesu. Niewiele ponad 100 tys. samochodów w ciągu siedmiu lat to niewiele, dlatego nie kontynuowano produkcji. Teraz kiedy rynek przepełnia się od crossovrów Honda wraca na rynek w tej branży. Osiem lat przerwy to dużo więc inżynierowie Hondy, powinni wydać dzieło.

Na pierwszy rzut oka jest dobrze. Aktualny styl Hondy pasuje do linii nadwozia, a tylne światła nadają indywidualności. Przetłoczenie biegnące wzdłuż całego boku w kształcie wygiętej linii nadaje nieco dynamizmu całej bryle. Wnętrze jest utrzymane w przyjemnym minimalistycznym klimacie. Prawą kratkę nawiewu zastąpił podłużny wylot dzielony na trzy osobno kierowane paski nawiewu połączone razem. Wnętrza jest na tyle dużo, że miejsca na nogi i z tyłu wystarczy. Za tylnymi fotelami kryje się pokaźny bagażnik, bo aż 450 l. A co do serca Hondy, silniki są dwa : znany diesel 1.6 i-DTEC 120 KM i nowy benzyniak 1.5 i-VTEC 130 KM. Oba nie mają sobie dużo do zarzucenia, chociaż czas pokaże prawdę. Podsumowując to ciekawy powrót, który może namieszać popularnym modelom tej klasy. W sumie to  prekursor crossoverów…

Przyjaciel kolarza – Hyundai Tuscon

Wiedziałem, że dziś napiszę o Hyundaiu, ale wybranie któregoś z modeli do opisu sprawiło mi nie lada trudność. Gama japońskiego producenta rozrosła się w siłę. Teraz Hyundai ma auto dosłownie dla każdego (no może bez tira). Poczynając na i10 lecąc przez segment kompaktów, rodzinnych kombi, a kończąc na wielkich suvach. Jednak tuż przed wielkimi suvami jest nowy w sam raz samochód. Jest to jak dla mnie mniejszy SUV, choć nie wiem jak wygląda to z punktu widzenia projektantów Hyundaia. To nowy Tuscon. Jego poprzednią generacją był ix35 lecz zdaje mi się konkurencja zmusiła Japończyków do wystawienia nowego modelu. Ale dlaczego akurat tego wybrałem? I dlaczego „Przyjaciel kolarzy”? Otóż nie dawno przez moją miejscowość przyjeżdżał Tour de Pologne, czyli największy wyścig kolarski w Polsce. W tym roku organizatorom wyścigu samochody zapewniał Hyundai, a głównym modelem był właśnie Tuscon, którego podczas oglądania wyścigu sporo się napatrzyłem. Dla zwycięzcy był też Hyundai Tuscon w edycji limitowanej o nazwie…Tour de Pologne. Tak to ciągle dostępna do kupienia edycja limitowana nowego japońskiego SUV ‚a. Ma.wszelkie systemy wspomagające kierowcę, muskularną sylwetkę i odpowiadające wyglądowi silniki( dokładnie podam w zakładce „Przedstawione samochody” już niebawem). Ciekawostką jest, że okazało się, że ix35 był drugą generacją Tuscona dopiero, gdy Hyundai wrócił oficjalnie do nazwy sprzed sześciu lat podczas prezentacji nowego Japończyka na znanych wszystkim targach w Genewie. Myślę, że Hyundai Tuscon okazałby się świetną alternatywą dla znanej RAV4, Kugi czy Sportage. I już nie tylko dla kolarza…
PS: przed moim domem podczas wyścigu przystanął na chwilę sam organizator wyścigu Cz. Lang w nowym Hyundaiu Genesis i powiem szczerze, że rozwiał moje negatywne myśli na temat tego modelu. To już potężna limuzyna i nareszcie w Europie! Robi wrażenie!