TOP 3 najdziwniejszych SUV-ów

Przez ostatnie miesiące, a może i nawet lata te trzy modele zawsze mnie intrygowały, ale pod względem dziwności. Dziwnością nazywam tutaj wygląd, gabaryty, występowanie itp. Najbardziej rzuciły mi się w oczy Subaru Tribeca, Nissan Murano i Daewoo Musso. Ten ostatni został wybrany jako najdziwniejszy. Przyjrzyjmy się zatem ich sylwetkom.

1.Daewoo Musso

Produkowany był w latach 1993-2005, a w latach 1998-2001 nawet przez Daewoo Motor Polska w Lublinie. Jest to samochód na swój sposób wyjątkowy: mało popularny, mało popularnej marki i o wyjątkowym kształcie. Jednak to nie znaczy, że zły. Daewoo było wtedy połączone z Ssangyongiem, a ten po części z Mercedesem. I tak jak w Rextonie, czyli jego następcy silniki, a tu nawet automat brano z Mercedesów tak jak i resztę podzespołów było całkiem wysokiej klasy o czym świadczy używanie tych własnie podzespołów przez marki wysokiej klasy np. Jeep. Co ciekawe projektantem jest znany z takich cudów jak Pontiac Aztek Ken Greenley z Londyńskiej Akademii Sztuk Pięknych (Royal Collage of Art) w Londynie. Wielki talent? No nie wiem. Ponadto Musso ma dołączany napęd na cztery koła. Gama silników jest naprawdę szeroka, ale najpopularniejsze i stosunkowo najlepsze jednostki to 2.9 w Dieslu. Musso jest również bardzo obszerny co widziałem na własne oczy.

2. Subaru Tribeca

Produkowany od 2005 do 2014 roku. Jest to samochód amerykański, powstawał wyłącznie w Stanach, ale ktoś ostatnio w okolicy chyba sobie takiego sprowadził i kilka razy miałem okazję go widzieć. Gabarytami przypomina obecne suvy europejskie np. Hondę CR-V i dlatego przyjrzymy się temu nietypowemu modelowi. Design Subaru nie jest wcale iście amerykański o ile w ogóle można określić go na pierwszy rzut oka jako samochód z zachodu. Jedynie wnętrze wygląda na bogatsze. Natomiast nazwa „Tribeca” jest również nazwą dolnej części Manhattanu. Wiadomą wadą są duże koszty utrzymania i duże spalanie. Kupowane silniki to 3.0 i R6 24V Boxer 256KM oraz 3.6 260KM (a to jedyne silniki) i one nie zawodzą właścicieli, ale nie są też fantastyczne. Nie powala 450 litrów bagażnika. Właściciele Subaru sprzed liftingu najczęściej cenią sobie go na około 30 do 40 tysięcy złotych, a te po liftingu kosztują przeważnie powyżej 40 tysięcy. To wysokie ceny.

3.Nissan Murano

Obecnie dostępna jest już trzecia generacja Murano, ale chciałbym zwrócić uwagę na te pierwszą, która była skierowana również na rynek europejski. Obecnie w Polsce nie są one sprzedawane w salonie, ale i jako używany samochód jest to rzadkość. W Europie dostępny był od 2005 roku w jednej wersji wyposażeniowej i z jednym jeśli mi dobrze wiadomo silnikiem. Jednak jednostka licząca 3.5 litra pojemnościi 234 KM jest dobrze oceniana, a jedyne znaczące wady to tak jak w powyższym Subaru koszty utrzymania i sama cena zakupu. Pierwsza generacja o oznaczeniu Z50 potrafi nadal kosztować ponad 20 tysięcy. W takim razie co jest dziwnego w tych wszystkich samochodach? Wygląd. Tutaj i nie tylko nic on nie znaczy.

Opinie na temat artykułu w komentarzach. POZDRAWIAM!

Ssangyong Rexton – wart uwagi?

Wiadomo, każda marka ma swoich zwolenników, a nawet pasjonatów, którzy nie kupią innego samochodu. Takich najwidoczniej nie brakuje również marce Ssangyong. Na drogach widać niekiedy raz po raz samochód tej marki. Weźmy np. największego i najdroższego SUV-a w ofercie – Rextona. Obecnie nieco się poprawił i wyraźnie widać podobiznę do spokrewnionego z nim Mercedesa klasy M. Jednak pierwsza i druga generacja produkowana w latach 2001-2006 i 2006-2013 była droga, a jej design pozostawiał wiele do życzenia. Auto prawie piętnastoletnie kosztuje niecałe 20000 tys. zł, a trzy latek nawet stówę! Dla właściciela to dobra wiadomość, ale dla kupującego nie zbyt ciekawa. Ale każdy właściciel musiał go przecież nabyć. A co mogło go do tego skłonić?

Rexton I

Rexton I

No cóż wszechstronność, bagażnik liczący aż 900 litrów, spokrewnienie z Mercedesem(gdzie przy jednym silniku Merc pożyczył pięciobiegowy automat chyba w geście solidarności), a konkretnie z klasą M, czyli o ile się nie mylę obecnym GLE. Co prawda na nowym Ssangyongu w stosunku do nowego GLE zaoszczędzimy ponad 100 tys. złotych, ale kto mądry porównuje Mercedesa z koreańskim SUV-em? Koła i ogumienie jeżeli nie dokupimy nisko profilowych będziemy jeździć na kołach jak od traktora (całe szczęście chodzi mi o podobiznę przednich). Ciężko dopatrzeć się jakiś wielu szczególnych zalet, a mówiąc o wyglądzie – no może być ciężko, żeby mówić tu o ładnym europejskim wyglądzie. Jednak ciekawostką jest, że za design pierwszej generacji odpowiadała znana w motoryzacyjnym świecie z projektów dla europejskich marek firma Italdesign. Faktem jest, że samochód wygląda nietuzinkowo i znacząco odbiega od prostych europejskich modeli bardziej przypasowując się do amerykańskiego stylu, ale ja bardziej wypośrodkowałbym tą opinię stawiając Rextona mniej więcej…na Atlantyku. Gamę silników otwiera 2.3 litrowy silnik benzynowy o mocy 140 KM i jest on najmniejszym w gamie. Topowa wersja to 3.2 litrowy również benzynowy silnik o mocy 220 KM. W gamie dopatrzymy się również diesli o pojemności od 2.7 do 2.9 o oznaczeniu Xdi. Najsłabszy z nich nie ma tak pokaźnej stajni, bo to tylko 120 KM, a jak dla takiego dużego SUV-a to może być trochę mało.

Podsumowując Ssangyong Rexton nie jest taki zły o ile kupicie go w zadbanym stanie. Może i nie powala stylem, ale jego najnowsza generacja już bardziej upodabnia się do spokrewnionego z nim Merca klasy M, a od niego jest znacznie tańsza. A nie każdy będzie używał Rextona do przewozu rodziny czy dojazdu do pracy, ale również jako typowego konia pociągowego (3.5 tony uciągu), ponieważ napędu na cztery koła się w nim nie pozbędziecie. Osobiście nie widzę przeciwwskazań, aby nie kupować tego modelu, ale moim ulubionym autem nie został i raczej nie zostanie.

Dziękuję,

LINKI do poprzednich wpisów:


http://moto-rower.blog.pl/2016/07/12/jak-volkswagen-sam-sobie-zaszkodzil/


http://moto-rower.blog.pl/2016/07/09/samochod-roku-1994-ford-mondeo-mk1/


http://moto-rower.blog.pl/2016/07/06/wspomnienia-po-polonezie/

Ssangyong chce zdobyć serca europejczyków

Ssangyong, bo o nim mowa jest marką produkującą obecnie suv-y, crossovery, vana i pick-up’a. Koreańska marka dotychczas nie odnosiła sukcesów w Europie, a jedyne co to sprzedaż na Dalekim Wschodzie. Teraz może nadarzyć się ku temu okazja, ponieważ coraz więcej modeli Ssangyonga znajduje swoich właścicieli w Europie. Klienci z Europy najczęściej wybierają modele: Korando, Rextona i Actyona. Są to odpowiednio crossover, SUV i pick-up. Sam na drodze widziałem już wszystkie. Warto wspomnieć, że historia Ssangyonga Korando zaczęła się w 1983 roku, kiedy to w Rosji i Korei produkowano dość dziwną terenówkę, możliwą jako kabriolet lub wesrsję dziwięcioosobową na licencji Jeepa. Ale dziś powiemy o nowym, pasującym na rynek europejski modelu.

Ssangyong Tivoli to nowy crossover idealnie pasujący w europejskie trendy. Stworzony we współpracy z … indyjską Mahindrą, jest w stanie zagrozić europejskim gigantom. Nowoczesne systemy, których nie będę wypisywał bo jest ich dużo, dość atrakcyjny wygląd i ładnie i ergonomicznie zrobiona kabina. Jedyne co mogliby zrobić to odsłonić nieco przodu. Niestety nie pod każdym względem koreańska marka błyszczy. Pod względem osiągów widać, że we wszystko wmieszała się Mahindra. Silnik benzynowy o pojemności 1.6, mocy 126 KM da radę tylko do 170 km/h? Patrząc na masę własną i konkurencję powinno to być więcej. No i spalanie… Litr mniej by się przynajmniej przydało. 8,2 l. Peugeot 2008 – 6,9 l.

Jednak Ssangyong chyba nie dorósł jeszcze do normalnych standardów, ale wszystko przed nim. A może przydałaby się nowa współpraca… np. z Tata Motors. Powiększając swoją gamę na pewno w końcu trafią do celu.