TOP 3 najdziwniejszych SUV-ów

Przez ostatnie miesiące, a może i nawet lata te trzy modele zawsze mnie intrygowały, ale pod względem dziwności. Dziwnością nazywam tutaj wygląd, gabaryty, występowanie itp. Najbardziej rzuciły mi się w oczy Subaru Tribeca, Nissan Murano i Daewoo Musso. Ten ostatni został wybrany jako najdziwniejszy. Przyjrzyjmy się zatem ich sylwetkom.

1.Daewoo Musso

Produkowany był w latach 1993-2005, a w latach 1998-2001 nawet przez Daewoo Motor Polska w Lublinie. Jest to samochód na swój sposób wyjątkowy: mało popularny, mało popularnej marki i o wyjątkowym kształcie. Jednak to nie znaczy, że zły. Daewoo było wtedy połączone z Ssangyongiem, a ten po części z Mercedesem. I tak jak w Rextonie, czyli jego następcy silniki, a tu nawet automat brano z Mercedesów tak jak i resztę podzespołów było całkiem wysokiej klasy o czym świadczy używanie tych własnie podzespołów przez marki wysokiej klasy np. Jeep. Co ciekawe projektantem jest znany z takich cudów jak Pontiac Aztek Ken Greenley z Londyńskiej Akademii Sztuk Pięknych (Royal Collage of Art) w Londynie. Wielki talent? No nie wiem. Ponadto Musso ma dołączany napęd na cztery koła. Gama silników jest naprawdę szeroka, ale najpopularniejsze i stosunkowo najlepsze jednostki to 2.9 w Dieslu. Musso jest również bardzo obszerny co widziałem na własne oczy.

2. Subaru Tribeca

Produkowany od 2005 do 2014 roku. Jest to samochód amerykański, powstawał wyłącznie w Stanach, ale ktoś ostatnio w okolicy chyba sobie takiego sprowadził i kilka razy miałem okazję go widzieć. Gabarytami przypomina obecne suvy europejskie np. Hondę CR-V i dlatego przyjrzymy się temu nietypowemu modelowi. Design Subaru nie jest wcale iście amerykański o ile w ogóle można określić go na pierwszy rzut oka jako samochód z zachodu. Jedynie wnętrze wygląda na bogatsze. Natomiast nazwa „Tribeca” jest również nazwą dolnej części Manhattanu. Wiadomą wadą są duże koszty utrzymania i duże spalanie. Kupowane silniki to 3.0 i R6 24V Boxer 256KM oraz 3.6 260KM (a to jedyne silniki) i one nie zawodzą właścicieli, ale nie są też fantastyczne. Nie powala 450 litrów bagażnika. Właściciele Subaru sprzed liftingu najczęściej cenią sobie go na około 30 do 40 tysięcy złotych, a te po liftingu kosztują przeważnie powyżej 40 tysięcy. To wysokie ceny.

3.Nissan Murano

Obecnie dostępna jest już trzecia generacja Murano, ale chciałbym zwrócić uwagę na te pierwszą, która była skierowana również na rynek europejski. Obecnie w Polsce nie są one sprzedawane w salonie, ale i jako używany samochód jest to rzadkość. W Europie dostępny był od 2005 roku w jednej wersji wyposażeniowej i z jednym jeśli mi dobrze wiadomo silnikiem. Jednak jednostka licząca 3.5 litra pojemnościi 234 KM jest dobrze oceniana, a jedyne znaczące wady to tak jak w powyższym Subaru koszty utrzymania i sama cena zakupu. Pierwsza generacja o oznaczeniu Z50 potrafi nadal kosztować ponad 20 tysięcy. W takim razie co jest dziwnego w tych wszystkich samochodach? Wygląd. Tutaj i nie tylko nic on nie znaczy.

Opinie na temat artykułu w komentarzach. POZDRAWIAM!

Suzuki Baleno 1.3 85 KM 1999 r. sedan

IMG_5020Suzuki Baleno wróciło. Na targach we Frankfurcie w roku 2015 zostało zaprezentowane i w tym samym roku rozpoczęto jego produkcję, co ciekawe – w Indiach. Był to debiut, a nowa nazwa po prostu na nowo spodobała się producentom. Kiedy zakończono produkcję (która nigdy nie miała miejsca w Europie) Baleno w roku 2002 na miejsce Baleno weszła Liana reprezentująca ten sam segment, ponad to ciągle produkowano Swifta, a później wprowadzono SX4, ale od roku 2014 nie jest produkowane, bo w jego miejsce jako crossovera wszedł S-Cross, ale segment aut miejskich(B), tańszych (Swift od blisko 50 tys.zł…) stał u Suzuki pusty. Dlatego Suzuki wróciło do źródeł i postawiło na Baleno, ale jako nie kompakt, a auto miejskie. My dzisiaj jednak przyjrzymy się niezbyt popularnemu Suzuki Baleno pierwszej generacji.

Co dobrego

IMG_5052Baleno jeszcze przed wprowadzeniem kombi, nie miało ani jednego silnika wysokoprężnego. Dostępne były 1.3, 1.6 i 1.8 o mocach 85, 97 i 121 KM. Moc duża jak na taki silnik i jak na te lata. No i właśnie 1.3 jest dobrym silnikiem, łatwo wkręca się na obroty, których też po prostu potrzebuje, jest dynamiczny, a w tym pomaga mu też nie duża waga. Niestety konkretnie opisywany model z którym mam styczność dość często, ma już czwartego właściciela (komis mówił, że jest po pierwszym) i usterki po uzyskaniu pełnoletności mogą się zdarzyć, a mowa o wycieku wewnętrzrnym oleju, który powoduje, że zaraz po odpaleniu silnika, Suzuki zaczyna kopcić ostrym, gęstym dymem, ale później już jest w porządku. Czasami po odpaleniu samochód sam schodzi do obrotów około 500 na min., a później sam gazuje do 1700. Więc silnik nie jest do końca fantastyczny. Za to z IMG_5041przodu samochód wyposażono w fotele kubełkowe! Zintegrowany zagłówek i podparcia z boku długości 20 centymetrów przy takim samochodzie…Ten element jest godny polecenia, a do tego pomimo wielu wspomnianych właścicieli, tapicerka foteli jest jak IMG_5033nowa i nie tylko foteli, ponieważ całe wnętrze wygląda na mocne i dobrze wykonane. Na konsoli środkowej znajdziemy głównie sterowanie nawiewami i manualną klimatyzacją (wszystko działa oprócz jednej pękniętej kratki nawiewu), jest jeszcze popielniczka i…to wszystko. Światła uruchamia się na wajsze kierunkowskazów, ale nie ma obawy o ich wyłączenie podczas uruchamiania. Ostatnią zaletą jest to, że porównując Baleno I po lifcie sedan z innymi z pierwszej generacji, czy to sprzed, czy to po lifcie jest on NAJŁADNIEJSZY.

Nie trzaskaj drzwiami bo się kruszą 

Przejdźmy teraz do wad, których jest podobnie tyle co zalet, a jedną wymieniłem już z zaletami.

Mały bagażnik, liczący podobno tylko 200 litrów, faktycznie jest mały i brzydko wykończony. Albo goła blacha, albo coś w stylu wykładziny nawet nie przyczepionej do owej blachy. Całe szczęście jest i koło zapasowe i zestaw naprawczy.

IMG_5048Rdza zaatakowała jakieś dwa lata temu i wtedy wydało się wcześniejsze maskowanie rdzy przez silikon i farbę. Teraz zardzewiałe są progi z dwóch stron tak jak i drzwi, które narazie rdzewieją od wewnątrz, ale to kwestia czasu, jak rdza ujrzy światło dzienne.

No i z błahostek zostało jeszcze np. odklejająca się gumowa listwa na zderzaku i jak dla mnie ciężkie otwieranie maski, bo żeby ją otworzyć trzeba całą dłoń wpakować pod maskę.

Koniecznie zobacz zimową galerie zdjęć, która już kilka miesięcy temu ukazała się na blogu >>> GALERIA 

Masz opinię na temat tego modelu? Pisz w komentarzu!

 

Fiat Idea – profil modelu

Fiat Idea 

Czas i miejsce zaprezentowania: Genewa Motor Show 2003

Projektant: Giorgetto Giugiaro (jeden z wybitniejszych twarzy w motoryzacji w XX w.)

Okres produkcji: 2003 – 2012 (w tym dwa liftingi w 2005 i 2010), w Brazylii do teraz

Miejsce produkcji: Turyn, Betim (BRA)

Segment: B, minivan

Pokrewne modele w koncernie FIAT: Idea była mniejszą alternatywą dla Multipli, wyglądem mocno nawiązywała do Multipli po liftingu, wersją premium Idei była Lancia Musa (2004-2012), następny najbardziej spokrewniony segmentem model to Fiat 500L, ale trudno nazwać go bezpośrednim następcą.

Najpopularniejsze silniki: 1.4 16V 95KM (benz.), 1.3 16V Multijet 70KM

Bagażnik: 370 – 1420 l

Wady i usterki: skrzynia automatyczna, wysoka bryła nadwodzia ograniczająca dynamikę, sztywne nadwozie

Plusy: prawdopodobny ocynk, dobre, dynamiczne silniki (powyższe), widoczność, duże wnętrze

Obecne ceny w Polsce: 8 – 15 tys. zł za typowego Fiata Idee, właściciele cenią sobie nawet ponad 10 letnie modele

Sesja z SUZUKI BALENO rocznik ’99

Galeria

W tej galerii znajdują się 12 zdjęcia.

Na wstępie chciałbym podziękować wszystkim za każde zainteresowanie blogiem, dziś wybiło na liczniku 2,5 tys. wejść! Natomiast galeria jest wstępem do wpisu tematycznego o samochodzie na obrazku. Przed Państwem Suzuki Baleno 1.3 90 KM GL 1999r.! r Zapraszam do przeczytania … Czytaj dalej

Samochód roku 2001 – Alfa Romeo 147

Alfa Romeo jako używany samochód nosi miano awaryjnego, usterkowego samochodu do tego za nie małą cenę. Właściciel który zgodzi się ze wszystkimi tymi wadami pewnie nie pomyśli nawet, że Alfa 147 został kiedyś zwycięzcą plebiscytu najlepszego samochodu w Europie (Car of the Year). Był to rok 2001 i wtedy własnie został wybrany spośród wielu niezawodnych np. Forda Mondeo, z którym wygrał tylko o jeden punkt, Toyoty Prius i reszty stawki. Przybliżmy sobie zatem sylwetkę Alfy Romeo 147.

„147″ swój początek, czyli i prezentację jak i rozpoczęcie produkcji, miał w okrągłym 2000 roku. Swój wygląd zawdzięcza włoskiemu projektantowi Walterowi da Silvie. Da Silva zaprojektował naprawdę ładną Alfę, w typowo włoskim stylu przez co do dziś mówi się, że auto ma duszę, jednak po wielu latach z włoską motoryzacją projektant jeszcze przed premierą „147″ przeszedł do Volkswagena… Koniec produkcji nastąpił dopiero w roku 2010, kiedy już po lifitingową Alfę zastąpiła Giulietta. Jeżeli chodzi awaryjność, nie zawsze musimy trafić na taki egzemplarz, który sprawi nam jedynie pierwszy tydzień radości. Jeżeli kupimy Alfę z dobrej ręki, sprawdzimy każdy aspekt, a przede wszystkim to czy był skrupulatnie serwisowany i ewentualnie doinwestowany – nie musimy się go bać, a jeżeli dobierzemy do tego dobry silnik, czyli np. 1.6 TS 105 KM lub mocniejszy T-Spark 120 KM nie powinno być większych problemów. Wystrzegajcie się głównie Diesla 1.9 MultiJet 8v 120KM oraz wydaje mi się, że także mocniejszych wersji np. 250-konnego benzyniaka. Alfa to dynamiczne auto, a kierowcy to doceniają czasami za bardzo i robią z silnika konia wyścigowego. Zajeżdżony silnik w tym modelu chyba nie jest wskazany, dlatego warto nalegać na jazdę próbną przed zakupem.

Natomiast wygląd jest po prostu unikatowy. Jeżeli zadbacie o jego wizerunek, czyli wypucujecie go i wypolerujecie do granic możliwości, wtedy Alfa będzie naprawdę wyróżniała się na ponurych ulicach miasta. Przód jak zawsze zaczyna się od trójkątnego grilla, którego projektanci nawet nie ważyli się zasłonić tablicą rejestracyjną i dlatego  umieszczono ją na prawej stronie zderzaka. Linia włoskiego hatchbacka jest trochę inna w wersji sprzed i po liftingu. Linia zmieniła się ze sportowej na bardziej elegancką, taką jaką kontynuuje dziś Giulietta. Skoro już wspomniałem o liftingu to powiem, że zmienił on więcej z wyglądu np.: światła z przodu znacznie powiększone nabrały więcej eleganckiego charakteru. Wprowadzono także pare silników Diesla, których specjalnie bym nie polecał.

Wcześniej wspomniałem o silniku 3.2 250 KM mówiąc, że jest za mocny i może się psuć. Silnik ten posiada wersja sportowa tegoż modelu o przydomku GTA. Koszty utrzymania takiego wozu, części zamienne dla takiego silnika to nie lada wydatek, ale jeżeli znajdziesz pod ręką trochę pieniędzy nie tylko na zakup, ale i utrzymanie i dopieszczanie takiego cacuszka, a jednocześnie masz ochotę na trochę adrenaliny za miastem, szczerze Ci to mówię – kupuj. Co prawda istnieje ryzyko i to dość duże, że koszty się pojawią, albo w ogóle takiego nie znajdziesz, ale wydaje mi się, że warto próbować!

No i jak widzicie o Alfie na którą większość obserwatorów wydaje z siebie dziwne dźwięki, żeby znaleźć słowo swojej pogardy, wyszedł całkiem komplementujący ją wpis. Według mnie komplementy są zasłużone, co podzielają oceniający organizacji Car of the Year. 147 bazuje na swojej większej siostrze, czyli 156 (sedan). Może przydałoby się mu trochę litrów w bagażniku, ale jako samochód do miasta, do tego wyróżniający się jest prawie idealny. Warto zadbać o to, żeby kupując Alfę Romeo (w sumie jakąkolwiek) sprawdzić dogłębnie jej pochodzenie i stan. Na 147 sprzed liftingu warto odłożyć ok.10 tys. złotych. Niektóre ceny mogą kusić, ale my nie dajmy się skusić! Zadbaną włoszkę możemy z uśmiechem na twarzy przygarnąć (najlepiej do ciepłego garażu)

Przeczytaj powiązane wpisy (jeżeli jesteś na panelu głównym kliknij we wpis)]

Wyraź także swoją opinię na temat wpisu i Alfy 147 lub 156, a jeżeli spodobał ci się wpis notuj: Ekspress-moto BLOG, i wbijaj tu częściej!

Ford Mondeo Mk3 1.8 125 KM, rocznik 2002

Ostatnio publikowana galeria pt. „Mondeo trójka jesienią” powstała bardzo spontanicznie.IMG_4876 Kiedy robiłem zdjęcia Mondeo, miałem na myśli właśnie ten wpis, który konkretnie opisze Wam model. Jednak musiało mnie coś natchnąć i przeglądając później zrobione fotografie, doszedłem do wniosku, że są tam zdjęcia nadające się do galerii. Link do galerii podam na dole, tymczasem zajmijmy się docelowym wpisem. Przed wami: Ford Mondeo Mk3!

Wygląd

Zacznijmy od wyglądu. Mówią, że przez wygląd samochód na oko szybciej się starzeje. Zwolennicy tej opinii po części mają rację, ponieważ w stosunku do poprzednika, gdzie styl był dość unikatowy, Mk3 wygląda dość skromnie. Światła z przodu i z tyłu zostały powiększone, ale ich kształt zaprojektowali pewnie w paintcie. Po liftingu z tyły dodano jedynie białe wstawki w miejscu światła wstecznego i kierunkowskazu oraz zmienione zostały światła przeciwmgielne. Jak wiadomo kształt świateł musi pasować do reszty, ale też stawia samochód w dobrym lub złym świetle. Skoro jesteśmy już przy światłach to przy regulacji DSC_0051kąta padania, w pozycji 0, czyli maksymalnie jak najdalej to i tak jest mało. Jadąc więc wieczorem po drodze nie oświetlonej latarniami, lub takiej, gdzie zakręty są ostre, wąskie, ciemne i nie wiadomo, czy zza zakrętu nie wyskoczy zaraz jakiś młody niewyżyty kierowca w swoim golfie w Golfie i nie zaatakuje was swoimi długimi światłami. Użytkownik opisywanego Mondeo sam musi być atakującym długimi, bo inaczej nie IMG_4829zauważy zakrętu… Linia samochodu jest dość biedna w przetłoczenia, maska jest jak wyklepana, ALE linia liftbacka jest do zniesienia, chociaż można by trochę nad nią popracować. Kombi kontynuuje poprzednią idee robienia z samochodu rodzinnego karawan. Tył jest dość wyskoki, ale to pomaga w wygospodarowaniu większej DSC_0041[1]przestrzeni ładunkowej, a to wszystko tłumaczy. Nachylenie tylnej szyby nie przeszkadza przy patrzeniu przez lusterko, ale nie ma szans na typowe obracanie się łapiąc sąsiedni fotel, żeby zwiększyć widoczność, bo w ten sposób nic nie zdziałamy. Do tego władowane zostało tam ogromne światło stopu. To już nie byle „cinkuś”.

Wnętrze

DSC_0033To co ważne we wnętrzu, czyli wykonanie. Plastiki są niekiedy jak w chińskiej zabawce. Na drzwiach wystarczy delikatnie popchnąć lub docisnąć i słyszymy głośny zgrzyt, czemu towarzyszy pociąganie obicia razem z drzwiami. Tak samo z uchwytami na górze, których nikt nie używa – puszczasz i skrzyyyyp. Do tego z uchwytów na drzwiach schodzi cieniusieńkie obicie, co ostatecznie IMG_4840wygląda kiepsko. Wersja wyposażeniowa to bodajże Trend lub Trend X, oczywiście przed liftingiem. Ogólnie deska rozdzielcza wygląda jak widać dość dobrze, ale srebrne wykończenia są to tylko bezsensowne plastiki. Na desce rozdzielczej nie ma takiej fajnej jak poprzednik półki, która okazuje się bardzo przydatna. Teraz deska rozdzielcza jest prosta jak reszta samochodu. SchowekDSC_0039[1] główny jest mały i prosto nie pomysłowy, ale pod włącznikiem światła także schowek przydatny np. na dokumenty. Tak samo pomiędzy fotelami znajduje się schowek – z zewnątrz szeroki, w środku dwa razy mniejszy. Na konsoli środkowej można wyróżnić jeszcze zegarek od Quartza, całkiem ładny, ale szkoda, że nie podświetlają się na nim IMG_4830wskazówki, które najprawdopodobniej uległy jakiejś awarii, bo jest na nich miejsce do podświetlenia, ale nie mam porównania. Tak czy inaczej po zmroku w Fordzie Mondeo nie będziecie punktualni. Obok zegarka jest przycisk do turbo-odparowywania szyby, zresztą całkiem przydatny oraz jeszcze jeden do odmrażania szyby od wewnątrz. Bardzo przydatne opcje. Radio z CD miało kiedyś problem z płynnym odtwarzaniem stacji radiowych i nie była to wina anteny. Lekarstwem okazało IMG_4812się być zamiast radia puszczać płytę, która działała bez zarzutu i odblokowała radio. I gra do dziś. Pod radiem przycisk do otwierania bagażnika (jedyny manualny z zewnątrz da się tylko na pilota), zaślepka, popielniczka, której nie ma, (pewnie zakosił ją poprzedni właściciel – palacz) i rozkładany uchwyt na kubek, w którym i tak sięIMG_4861 niczego nie wkłada z obawy, że nie wytrzyma. Bagażnik choć sporo w nim wcięć ma pojemność 500 litrów. W sumie akurat, ale taki lub wyższy wynik osiągają teraz kompakty takie jak Megane kombi, Golf kombi itp. W Mondeo kombi pojemność bagażnika to 540 litrów. Pod podłogą koło zapasowe w pełnym wymiarze. Funkcjonalność wnętrza: -3

Fotele z przodu dobrze trzymają w bokach, kanapa z tyłu niby trzy- , ale tak właściwie 2-miejscowa, bo na środku, w podłodze dalej zalega potężny kanał, a i na środku nie ma w ogóle fotela. Całe szczęście miejsca na nogi jest pod dostatkiem.

Silnik, właściwości jezdne, karoseria

IMG_48801.8 16V 125KM Duratec HE to jeden z najlepszych silników do tego samochodu. Ten którego opisuję ma ponad 14 lat i na razie przez ostatnie 3 lata nie miał poważnych usterek, ładnie pracuje, zapala nawet po długiej przerwie, na zimno, na ciepło, a przy okazji dalej jest mocny. Co tu dodawać? Do dobrego silnika nic się nie dodaje i można go polecić co zrobiło by większość właścicieli 1.8 w Fordzie. Kolejna poprawa w stosunku do poprzednika to karoseria. Po 15 lat użytkowania nie ma śladów rdzy (zdjęcie nadkola Mk2 dla porównania>>>), no może gdzieś w podwoziu. Nawet jeśli coś jest to drobnostka w porównaniu do poprzednich dziur w nadkolach w Mondeo II (też o nim napiszę). Tak samo lakier. Nie jest to piękny kolor, ale trwały, nie rysuje się od byle czego. Układ kierowniczy pasuje według mnie do klasy średniej i ceny, nie można nic zarzucić.
Podsumowując…
Największe wady tego modelu to zakoszona popielniczka, słabe obicia drzwi i nieduża funkcjonalność, a zalety to radość z jazdy nawet, gdy wieziesz czterech dryblasów przy kości i sam nim jesteś… 
Mnie Mondeo przypadł do gustu, ale może po prostu lubię Fordy? Masz opinię – pisz, komentuj, oceniaj!
Reszta zdjęć:

Przeczytaj powiązane wpisy!
Pozdrawiam.

Ssangyong Rexton – wart uwagi?

Wiadomo, każda marka ma swoich zwolenników, a nawet pasjonatów, którzy nie kupią innego samochodu. Takich najwidoczniej nie brakuje również marce Ssangyong. Na drogach widać niekiedy raz po raz samochód tej marki. Weźmy np. największego i najdroższego SUV-a w ofercie – Rextona. Obecnie nieco się poprawił i wyraźnie widać podobiznę do spokrewnionego z nim Mercedesa klasy M. Jednak pierwsza i druga generacja produkowana w latach 2001-2006 i 2006-2013 była droga, a jej design pozostawiał wiele do życzenia. Auto prawie piętnastoletnie kosztuje niecałe 20000 tys. zł, a trzy latek nawet stówę! Dla właściciela to dobra wiadomość, ale dla kupującego nie zbyt ciekawa. Ale każdy właściciel musiał go przecież nabyć. A co mogło go do tego skłonić?

Rexton I

Rexton I

No cóż wszechstronność, bagażnik liczący aż 900 litrów, spokrewnienie z Mercedesem(gdzie przy jednym silniku Merc pożyczył pięciobiegowy automat chyba w geście solidarności), a konkretnie z klasą M, czyli o ile się nie mylę obecnym GLE. Co prawda na nowym Ssangyongu w stosunku do nowego GLE zaoszczędzimy ponad 100 tys. złotych, ale kto mądry porównuje Mercedesa z koreańskim SUV-em? Koła i ogumienie jeżeli nie dokupimy nisko profilowych będziemy jeździć na kołach jak od traktora (całe szczęście chodzi mi o podobiznę przednich). Ciężko dopatrzeć się jakiś wielu szczególnych zalet, a mówiąc o wyglądzie – no może być ciężko, żeby mówić tu o ładnym europejskim wyglądzie. Jednak ciekawostką jest, że za design pierwszej generacji odpowiadała znana w motoryzacyjnym świecie z projektów dla europejskich marek firma Italdesign. Faktem jest, że samochód wygląda nietuzinkowo i znacząco odbiega od prostych europejskich modeli bardziej przypasowując się do amerykańskiego stylu, ale ja bardziej wypośrodkowałbym tą opinię stawiając Rextona mniej więcej…na Atlantyku. Gamę silników otwiera 2.3 litrowy silnik benzynowy o mocy 140 KM i jest on najmniejszym w gamie. Topowa wersja to 3.2 litrowy również benzynowy silnik o mocy 220 KM. W gamie dopatrzymy się również diesli o pojemności od 2.7 do 2.9 o oznaczeniu Xdi. Najsłabszy z nich nie ma tak pokaźnej stajni, bo to tylko 120 KM, a jak dla takiego dużego SUV-a to może być trochę mało.

Podsumowując Ssangyong Rexton nie jest taki zły o ile kupicie go w zadbanym stanie. Może i nie powala stylem, ale jego najnowsza generacja już bardziej upodabnia się do spokrewnionego z nim Merca klasy M, a od niego jest znacznie tańsza. A nie każdy będzie używał Rextona do przewozu rodziny czy dojazdu do pracy, ale również jako typowego konia pociągowego (3.5 tony uciągu), ponieważ napędu na cztery koła się w nim nie pozbędziecie. Osobiście nie widzę przeciwwskazań, aby nie kupować tego modelu, ale moim ulubionym autem nie został i raczej nie zostanie.

Dziękuję,

LINKI do poprzednich wpisów:


http://moto-rower.blog.pl/2016/07/12/jak-volkswagen-sam-sobie-zaszkodzil/


http://moto-rower.blog.pl/2016/07/09/samochod-roku-1994-ford-mondeo-mk1/


http://moto-rower.blog.pl/2016/07/06/wspomnienia-po-polonezie/

Samochód roku 1994 – Ford Mondeo Mk1

Obecnie ten model także cieszy się sporą sympatią u klientów na starym kontynencie. I nie od dziś, bo już od pierwszej generacji, następca Forda Sierry zdobywał popularność głównie w Europie, ale nie tylko. Mondeo Mk1 produkowany był także w amerykańskim Kansas City na ich rynek. Oczywiście Mondeo musiał być odmieniony do amerykańskich standardów. Ale mniejsza o to, zajmijmy się jego europejskim sukcesem.

imgres

liftback

Już w ’86 roku ruszył projekt w który włożono, uwaga 6 miliardów dolarów używając najnowocześniejszych technologi komputerowych oraz różnorodne techniki produkcji. Teraz patrząc z zewnątrz na pierwszą odmianę Mondeo w życiu bym nie pomyślał, że to tak kosztowny wytwór. Jednak zaraz po rozpoczęciu sprzedaży Ford pewnie odczuł, że plan się powiódł. Kolejnym sygnałem sukcesu był wygrany plebiscyt Car of Ford_Mondeo_rear_20071012the Year (Samochód Roku) rok od rozpoczęcia produkcji. Dziennikarze przyznali 290 punktów, co dało pierwsze miejsce za Citroenem Xantią i Mercedesem klasy C. Na stronie oficjalny opis zwycięzcy zawiera wątek o dużym wkładzie finansowym nie tylko w Europie. Piszą także o poprawie względem Sierry, natychmiastowym sukcesie który spowodowany był podobającym się wyglądem (określonym nawet jako elegancki), dobre trzymanie się drogi i rozsądne ceny. Cenne punkty dały silniki Zetec, czyli czterocylindrowe benzynowe 1.6, 1.8 i 2.0.

Priorytetem Forda było także bepieczeństwo. Obowiązkowo montowane były poduszki powietrzne, a w bogatszych wersjach ABS, wzmocniono słupki boczne oraz wyposażono pasy w samonapinacze. W bogatszych wersjach było naprawdę w co wzbogacać swój samochód. W teście EURO NCAP nie uczestniczył, ale pewnie nie wypadłby najgorzej. Niestety z własnych obserwacji wywnioskowałem, że lakier ma miękki, że paznokciem można by stworzyć dzieło sztuki, a co dopiero kluczykiem, czy parkując na łonie natury. To zdecydowana wada, bo od byle czego samochód po kilkunastu latach wygląda jak służbowy leśniczego. A do blacharza nie będzie nikt chodził co tydzień.

Teraz jest to samochód za pół pensji. W dwóch tysiącach powinien zmieścić się każdy egzemplarz. Jednak lepiej zaoszczędzić i powstrzymać się od kupna lub chociaż kupić Mk2.

Hit jakich mało – Toyota Corolla (1997-2001) UŻYWANE

Toyota-Corolla-2001-European-Facelift-Hatchback[1]Corolla to samochód o którym na pewno wiesz. Każda odsłona japońskiego samochodu jest warta uwagi, ale to ósma do dziś króluje w rankingach niezawodnych aut, a jednocześnie tanich. Nie możemy przy tym zapomnieć, że Corolla VIII to już prawie dwudziestoletnie auto. Może z początku jej wygląd nie powalał i obecnie można poznać, że samochód ma swoje lata, ale tylko po designie, bo ani lakier, ani dusza spod maski są wizytówką japońskiego kompaktu.

images[10]

Poprzednik – Corolla E10

Kiedy ósma generacja ujrzała światło dzienne, nie robiła porażającego wrażenia. Owe wrażenie na ludziach rosło wraz z upływem lat, kiedy innym samochodom wiek zaczynał doskwierać np. francuzom głównie z koncernu PSA, Toyota Corolla dalej utrzymywała wysokie miejsca w rankingach niezawodności, chociażby TUV. Czy zasłużenie? Tutaj niech wypowie się właściciel Corolli. Według powszechnej opinii, którą popieram, to jakieś 99% użytkowników tegoż robaczka jest zadowolonych i nie oddałoby go dokąd nie zajedzie się na amen. A to prędko nie następuje, bo bohater tego wpisu może przejechać miliony kilometrów. No właśnie, a co znajduje się pod maską, że Corolla przeżyje dwadzieścia lat? Oferta imagesULEP1A6Qsilnikowa, wcale nie jest taka  szeroka jak mogłoby się wydawać, do osiągnięcia takiego sukcesu. Pięć jednostek benzynowych, najmocniejsza jest tylko na rynek japoński, ale pojedyncze sztuki mogą się trafiać. Silniki w przyjemnych pojemnościach od 1.3 do 1.8, w dieslach do 2 litrów trzy silniki. Benzyniaki mają sporą moc, bo od 86 do 110 KM, natomiast diesle nieco słabsze 69-90 KM. Każda nazwa silnika ma w sobie dużo „literologii”. Np. silnik 2.0 w dieslu dokładnie nazywa się: 1CD-FTV 2.0 DOHC D-4D 90KM. DOHC znaczy, że w silniku tłokowym na jeden rząd cylindrów, przypadają dwa wałki rozrządu. Powszechne rozwiązanie w tamtych latach, toyota polubiła ten silnik. Klienci z Polski, może i ogółem zaś najlepiej polubili chyba silnik 1.3 – najmniejszy w ofercie, ale po co też i większy skoro i moc przyzwoita, i zaoszczędzić na paliwie da się kilka groszy. Z diesli najlepiej szukać imagesRYCQ72Y22.0 o mocy 72 KM, ale zasadniczo warto dodać, że każdy silnik może być wart uwagi pod warunkiem, że jest zadbany i w dobrej dyspozycji. Karoseria i pokrywający ją lakier to kolejna wizytówka Corolli. Korozja nie przeszkadza na tyle, żeby można wypomnieć ją jako główną wadę. Ta dotyka chyba bardziej następczynie, niż starszą siostrę. Lakier jest mocny na tyle, że jeżeli zobaczysz takie auto w komisie po ponad dwudziestu latach eksploatacji, bez ani jednej ryski, nie dziw się. Tak – ten lakier może być oryginalny. Corolla była oferowana w wielu wersjach nadwoziowych, więc pasowała pod każdy gust i każdą potrzebę. Jest kombi, ale jego nie znajdziesz zbyt wiele. Najpopularniejszy jest hatchback, liftback i sedan. Proste, tanie i życiowe formy Toyot przypadły do gustu. Nawet wersje sprzed liftingu z okrągłymi światłami osobno z kierunkowskazami mają w sobie coś oryginalnego. Wnętrze czytelne, ale bagażnik nie porywa. Od 290 do 390 litrów to teraz troszkę poniżej oczekiwań i potrzeb. I jeszcze jedna uwaga: proszę ostrożnie z produktem, ponieważ w testach zderzeniowych Euro NCAP jej wynik to tylko trzy gwiazdki.

Z powyższego artykułu więcej jest superlatyw, niż negatywnych uwag. Jeżeli któryś z Was obchodził się z tym modelem, niech napisze jaką ma o niej opinie. Może się ktoś jednak zawiódł…

Przeczytaj poniższe powiązane wpisy, może któryś temat jest Ci bliski.


http://moto-rower.blog.pl/2016/04/02/grzechy-tirowcow/
 - o tirach i ich kierowcach

Dziękuje i miłego dnia!

 

Opel Corsa B 1993-2000

Po Corsie A nastał czas jak się okazało na sporą zmianę. Z kanciastej prostej, ale przyjemnej pierwszej odsłonie, powstał można powiedzieć pulchny samochód nadwodziem wręcz przecząc poprzednikowi. Corsa A to sympatyczne autko eksponujące styl lat osiemdziesiątych, zaś B krągłości lat dziewięćdziesiątych.

Opel_Corsa_rear_20080417[1]Nasz opisywany model ujrzał światło dzienne na Geneva Motor Show w 1993 i w tym samym rozpoczęto jego produkcję. Miała ona za zadanie kontynuować dość spory sukces modelu A i to zrobiła przebijając 3,1 mln egzemplarzy do czterech milionów sprzedanych Cors. W sumie nie tylko Cors, bo ona istnieje do dziś pod emblematem wielu marek takich jak Vauxhall w Wielkiej Brytanii, Chevrolet w Ameryce Płd. i Holden w Australii. Podobno w images[1]Chile produkuje się ją do dziś. Na pewno kiedyś widzieliście Corsę B i na pewno w karoserii trzy- lub pięciodrzwiowego hatchbacka. Zaskoczeniem może być dla Was jak i dla mnie, że istnieją Corsy kombi i sedan. Ten drugi był już w poprzedniej odsłonie, ale próba kontynuowania nadwodzia typu sedan w drugiej odsłonie zdecydowanie się nie powiodła tak jak i Corsy kombi. Sprzedawane są nie na naszym kontynencie. Dla porównania (bo nie wiem czy będzie tu gdzieś zdjęcie) Corsę sedan B można porównać do Daewoo Lanosa – nuda.

images[9]

Corsa sedan

images[4]

Corsa kombi

O silnikach nie można powiedzieć, że są jakieś niezłomne. Jednak zadbany motor może znaleźć się nawet w ponad dwudziestoletnim samochodzie. Najwięcej kupiono silników 1.2, 1.4 i 1.0 w benzynie. Wszystkie wymienione silniki to te najbardziej zaufane, bo produkowane od początków Corsy B, a część pewnie nadal oparta była na poprzedniku. Dobry silnik to także wersja 1.4 z wtryskiem i to dobra opcja, ponieważ silnik osiąga magiczne 60 KM. Wadą na którą narzeka większość posiadaczy to rdzewienie blachy. Do tego teraz nie polecałbym kupować silnika 1.0, bo ten ma małą moc, bo niecałe 45 KM i ta moc teraz może tylko rozwozić kebaby po wsi.  Przeważa wersja trzydrzwiowa, ale stylistyka tyłu wersji trzy- i pięciodrzwiowej znacznie się różni. Większa Corsa jest postawiona do góry, zaś mniejsza przypomina coś jakby biedronkę, tyle, że nie umiejącą latać…

Corsa_Innenraum[1]Opel Corsa to niewielkie autko godne polecenia do dziś. Jeżeli ktoś chciałby jeszcze ją po eksploatować to niech się pośpieszy, bo niedługo i ona zniknie z polskich dróg jak poprzedni model. Jednak unikajcie kolizji, bo nie tylko stracicie auto, ale i możecie się mocno poobijać, gdyż test zderzeniowy EURO NCAP Corsa zaliczyła na przeciętną trójkę.

Dziękuję i zapraszam na główną stronę, gdzie znajdziecie dużo ciekawych artykułów.